Jak rozpocząć przygodę z medytacją?

12

W końcu nadszedł czas aby dotknąć tematu tej tajemniczej medytacji. Być może niektórzy nawet próbowali, ale w ostatecznym rozrachunku dochodzili do wniosku, że w zasadzie poruszają się kompletnie po omacku i tracili zainteresowanie. Pozostali coś kojarzą z mnichami, Dalajlamą i Tybetem, co w prosty sposób prowadzi ich do wniosku, że medytacja nie jest dla „zwykłych” ludzi. Tymczasem medytacja jest, najprościej rzecz ujmując, ćwiczeniem umysłu.

Zanim zaczniesz czytać dalej, pamiętaj, że ważniejsza niż poznanie teorii jest samodzielna praktyka. Nie musisz czytać dalej, wystarczy, że pobierzesz opis jednej z podstawowych technik medytacyjnych i już możesz zaczynać. Jeśli jednak chcesz poznać więcej teorii, to zapraszam dalej.

Nasza świadomość, o której wspominałem w artykule wprowadzającym, tak samo jak każdy mięsień naszego ciała, potrzebuje ćwiczeń, aby być silnym. Po tylu latach zaniedbywania, nasze życie duchowe i zdolność do postrzegania rzeczywistości obrosły w tłuszcz, który trzeba zgubić, aby można było zobaczyć co się pod jego warstwą kryje. Każdy z nas przecież czuje, że jest coś więcej w życiu niż to, z czym zmagamy się na co dzień. W serii artykułów postaram się przybliżyć Wam teorię medytacji na tyle, aby każdy mógł zacząć i nie czuć się w tym wszystkim zagubiony.

Przedstawię Wam potencjalne problemy z którymi każdy będzie się zmagał i podpowiem, jak sobie z nimi radzić. Jak już zdążyłem napisać, medytacja jest ćwiczeniem umysłowym. Wiele kultur ma swoje własne praktyki medytacyjne, które często znacząco się od siebie różnią, zarówno jeśli chodzi o formę, jak i o sam cel medytacji. Rodzaj medytacji, który ja praktykuję i do którego będę Was zachęcał to Vipassana, i to właśnie w jej kontekście będę wszystko opisywał. Zaczniemy od kwestii kluczowej, czyli:

.

Czym jest medytacja?

Vipassana jest to najstarsza buddyjska praktyka medytacyjna. W najprostszych słowach można ją określić jako ćwiczenie umysłu i naukę świadomego życia. Skupia się ona na rozwoju świadomości i uważności oraz zgłębianiu prawdziwości swojego życia. Naszym celem jest nauczyć się jak być uważnym. Jest to niezbędne abyśmy byli w stanie dostrzec jak naprawdę wygląda świat i jak bardzo ten obraz przysłania nasze ego, starannie pielęgnowane od dzieciństwa. Medytacja uczy nas dostrzegać rzeczywistość na zupełnie nowym poziomie. Bez ubierania jej w formy, słowa i określenia. Pozwala nam poznać prawdziwe znaczenie życia poprzez doświadczanie go takim, jakim jest, czyli niestałym i przemijalnym. My, jako ludzie, usilnie staramy się zawsze wszystko kategoryzować z podziałem na złe i dobre. To sprawia, że uciekamy od wszystkiego co złe a próbujemy gonić i chwytać się rzeczy z etykietą „dobre”. Nie zauważamy, że w tej gonitwie i ucieczce pomijamy całą masę rzeczy zwyczajnych, w powszechnym mniemaniu nudnych, codziennych. Dzięki Vipassanie ćwiczymy uważność, czyli specjalnego rodzaju patrzenie na świat. Jest to jednak proces zupełnie odmienny od tego, co robimy na co dzień.

Dzięki medytacji w końcu jesteśmy w stanie zwrócić uwagę na pozornie nieistotne rzeczy. Przestajemy ciągle gonić za pragnieniami, które przysłaniają nam resztę świata. Ćwiczymy uważność, aby w końcu w pełni dotknąć i doświadczyć prawdziwej rzeczywistości, realnego świata. Chcemy doświadczać wszystkiego tego, co nas bezpośrednio spotyka, nie mając żadnych oczekiwań, przyjmując to, co nas spotyka. Medytacja w swojej naturze jest czynnością praktyczną, dostępną dla każdego człowieka. Nie ma tutaj zbyt dużo miejsca na teorię, bo jedyny sposób aby nauczyć się jak medytować to po prostu to robić. A medytując, uczysz się jak żyć.

.

Czym medytacja nie jest

Medytacja na pewno nie jest żadną tajemniczą praktyką, gdzie wykorzystuje się magiczne moce i rozmawia z istotami z zaświatów. O tym mogę Was zapewnić. Oczywiście istnieje wiele rodzajów praktyk medytacyjnych, spośród których niektóre zostały oparte na jakiejś filozofii lub religii jednak omawiana tutaj Vipassana w swojej naturze jest bardzo ludzka, praktyczna i pozbawiona jakichkolwiek transcedentalnych motywów. Trzeba wiedzieć, że w mnogości różnych form medytacji, nie wszystkie stwierdzenia pasują do każdej z nich. Dla przykładu Vipassana nie jest zwykłą techniką relaksacyjną, tak jak często możemy przeczytać w kontekście innych rodzajów medytacji, lecz wymagającym ćwiczeniem umysłowym. W dążeniu do naszego celu, czyli uważności, oczywiście wymagany jest wysoki poziom koncentracji i relaksacji, ale relaks nie jest celem samym w sobie.

Powinno być już dla Ciebie jasne, że medytacja nie jest przeznaczona tylko dla świętych. Występuje tutaj często źle pojmowana zależność przyczynowo-skutkowa. Święci nie medytują ponieważ są święci. Są święci bo medytują. Medytacja nie jest również żadnego rodzaju ucieczką od rzeczywistości. To właśnie poprzez praktykę dopiero uczymy się, jak rzeczywistość naprawdę wygląda. Medytacja nie uchroni nas przed złymi rzeczami, ale naucza nas jak sobie z nimi radzić, jak je obserwować i akceptować. W istocie, celem Vipassany jest zespolenie się z rzeczywistością i przeżywanie jej z jak największą intensywnością. Medytacja nie oznacza myślenia o wzniosłych rzeczach. Medytacja oznacza doświadczanie tego co nas spotyka, w tym pojawiających się myśli, takimi jakie są, bez ubierania ich w dodatkowe formy.

I w końcu, medytacja nie jest łatwa. Nie jest drogą na skróty, nie sprawi, że wszystkie nasze problemy znikną. Wymaga dużej dyscypliny i cierpliwości. Bez tego jesteśmy skazani na porażkę.

.




Dlaczego warto medytować?

Warto medytować aby być szczęśliwym. Aby nauczyć się, jak cieszyć się z życia codziennego i z tego co mamy. Mamy szansę w końcu oduczyć się tego uciążliwego nawyku myślenia „gdyby tylko” i zacząć czerpać radość z życia każdego dnia. Możemy w końcu przestać postrzegać szczęście tylko gdzieś tam w przyszłości, która jest jedynie projekcją naszego umysłu. Myśląc w ten sposób wiecznie będziemy za szczęściem gonić, ale nigdy go nie złapiemy. Warto medytować aby nauczyć się żyć w zgodzie z samym sobą. Aby akceptować to, kim i jacy jesteśmy ale jednocześnie nie ustawać w pracy nad sobą.

Warto medytować aby nauczyć się kontrolować swój umysł, który zalewa nas tysiącami myśli w każdej chwili. Nie musimy w tym oceanie tonąć, lecz możemy nauczyć się w nim pływać. To nie jest tak, że stajemy się nagle biernymi obserwatorami naszego życia. To nowa jakość pojmowania otaczającego nas świata. Możemy robić dokładnie to samo co do tej pory, ale w sposób świadomy, a nie opętany naszymi pragnieniami i lękami, jak do tej pory. Wielu z nas na pewno czuje, że w zachodniej cywilizacji materializm i kapitalizm po prostu wziął i zdeptał duchowe i moralne aspekty życia, że to nie tędy droga, że życie na pewno ma więcej do zaoferowania niż codzienną pogoń za pieniędzmi i dobrami materialnymi. Odpowiedź na pytanie postawione w tym akapicie można też zawrzeć cytując starożytny tekst buddyjski Dhammapada:

Prawdziwie cudownym jest opanowanie umysłu, tak trudnego do okiełznania, zawsze prędkiego w chwytaniu wszystkiego, czego tylko zapragnie. Opanowany umysł przynosi szczęście.
Ani matka, ani ojciec, ani żaden inny krewny nie może przynieść człowiekowi większego dobra niż jego własny, dobrze nakierowany umysł.

(Przekład Zbiniewa Beckera)

Medytacja polepsza zdolność myślenia i koncentracji. Po pewnym czasie, Twoje schematy myślowe i emocjonalne stają się coraz bardziej zrozumiałe.

Skoro już Cię przekonałem (mam nadzieję) że warto medytować, czas najwyższy zamienić słowa w czyny.

.

Jak zacząć?

Tutaj zaczyna się cała zabawa. Zacząć można każdego dnia, nie ma specjalnych wymagań. Jeśli jednak chcesz zacząć medytować, lecz odwlekasz to ciągle w czasie, to najlepiej zacznij już dzisiaj (pobierz opis jednej z technik medytacyjnych). Nie wpadaj w pułapkę polegającą na tym, że po przeczytaniu tego postu pomyślisz sobie „teraz rozumiem” i uznasz, że już wszystko wiesz. Rozumienie nie uczyni Cię silnym ani lepszym, a w postanowieniach zmian jest mało energii. Po skończeniu czytania, po prostu udaj się w spokojne miejsce w swoim mieszkaniu, usiądź i zastosuj się do moich rad. Jak już pisałem wcześniej, medytacja jest czynnością wysoce praktyczną, którą po prostu trzeba doświadczać. Praktyka medytacyjna wymaga dużej dawki determinacji, samodyscypliny i przede wszystkim cierpliwości. Zdecydowanie nie nastawiaj się na szybkie rezultaty. Im szybciej nauczysz się cieszyć medytacją samą w sobie tym lepiej dla Ciebie. Także do rzeczy.

Przede wszystkim wyznacz sobie stałą porę i miejsce do medytacji. Przyjmuje się, że najlepszą porą jest poranek, jeszcze przed śniadaniem, ale to już zależy od osobistych preferencji. Musisz też znaleźć dla siebie dobrą pozycję.

  • Najlepsza jest pozycja lotosu, ale bardzo niewielu ludzi jest w stanie ją przyjąć, ze względu na słaby stopień rozciągnięcia. Ja zaliczam się do tych co nie potrafią :)
  • Jako kompromis polecam pół lotos. Jest prawie tak samo stabilna jak pełny ale dużo łatwiejsza. Do tego potrzebna będzie jeszcze poduszka (lub poduszki) aby miednica spoczywała około 8 cm nad ziemią. Wtedy kolana będą mogły stabilnie osiąść na podłodze. Dobrze by było, jakbyście medytowali na dywanie lub na macie.
  • Dla osób które nie radzą sobie z florystycznymi pozycjami istnieje opcja siedząca. Najlepiej na taborecie lub twardym krześle, bez opierania się.
  • Nie polecam pozycji leżącej, bo bardziej sprzyja zapadaniu w sen, aniżeli uważności.

Kiedy już po kilku próbach znajdziesz swoją pozycję, w której będziesz w stanie wytrzymać kilkanaście minut, to już połowę sukcesu masz za sobą. Zanim jednak na dobre rozpoczniesz sesję, z góry ustal czas jej trwania. Na sam początek polecam nie więcej niż 20 minut ale też nie mniej niż 10. Lubię tutaj używać porównania, że nasz umysł jest jak zmącona woda, która wymaga pewnego czasu w bezruchu, aby cały muł opadł na dno i znów mogła stać się przejrzysta. Musimy naszym umysłom dać czas na oczyszczenie się z dzikiego natłoku myśli, stąd ta dolna granica czasu medytacji. Jeśli się wahasz, to ustal sobie po prostu 15 minut. Nastaw sobie dzwonek w telefonie lub alarm w zegarku i nieważne co by się działo, staraj się wytrwać w niezmienionej pozycji.
Ok, pozycja przyjęta, dzwonek ustawiony. Co teraz?

Zamknij oczy, wyprostuj plecy, dłonie oprzyj na udach i skup swoją uwagę na oddechu. Nasz umysł najlepiej skupia się na konkretnym obiekcie. Czymś, co zawsze mamy pod ręką jest właśnie nasz oddech. Praktykę medytacyjną zaczyna się od wyćwiczenia naszej koncentracji. Nie wolno jednak zapomnieć, że koncentracja nie jest celem samym w sobie, a jedynie narzędziem do lepszego wglądu w siebie. Oczywiście nie będziesz w stanie na początku ogarnąć Twoich szalonych myśli i jest to całkowicie normalne. Staraj się jednak, za każdym razem gdy zauważysz, że Twoją uwagę przejęły myśli, wrócić uważnie do oddechu. Najgorsze co może być to dać się wplątać w łańcuch swoich myśli, gdzie jedna prowadzi do drugiej. Wtedy nagle budzisz się po 15 minutach uświadamiając sobie, że czas minął na fantazjowaniu. Chcesz tego za wszelką cenę uniknąć, inaczej szkoda Twojego czasu. Także pamiętaj: zauważasz, że myśli przejmują Twoją uwagę – natychmiast wracasz do oddechu. Przy pierwszych próbach przekonasz się jaki chaos panuje w Twojej głowie i jak ciężko nad nim zapanować. Zobaczysz, że naprawdę ciężko jest oczyścić umysł i nie myśleć o niczym. Ostatnią istotną rzeczą w medytacji jest to, aby wytrwać w początkowej pozycji do końca. Nie poddawaj się pierwszym oznakom bólu pleców czy nóg. Spróbuj natomiast wykorzystać ten ból jako obiekt medytacji. Poczuj go, zobacz gdzie powstaje, jak daleko promieniuje. Obejmij go. Dopiero kiedy staje się on nie do zniesienia możesz lekko skorygować pozycję do znośnej, ale rób to najdelikatniej jak się da, w dalszym ciągu będąc skupionym.
Moja pierwsza medytacja to był szok. Zdałem sobie sprawę jak bardzo mój umysł jest nabuzowany i za wszelką cenę nie chce dać mi nawet chwili wolnej od myśli. Wysiedziałem 15 minut podczas których dosłownie przeleciały mi tysiące myśli, które łączyły się w przeróżne łańcuchy. Wtedy sobie pomyślałem: „Wow, jest nad czym pracować”. I doskonale wiem, że masa pracy nadal przede mną. Ale efekty sprawiają, że chcę pracować i Was zachęcam do tego samego.

.

Rady są bardzo ogólne i podczas praktyki na pewno napotkasz wiele problemów których nawet tutaj nie poruszyłem. Mimo wszystko, są dobrym punktem wyjściowym i powinny wystarczyć na co najmniej miesiąc ćwiczeń, albo i więcej. W kolejnych artykułach, które będą tworzyć cały cykl artykułów o praktycznej stronie medytacji, będę poruszał coraz bardziej zaawansowane zagadnienia. Wierzę, że tutaj najlepiej będzie działać zgodnie z zasadą „natłok informacji nie jest dobry”. Zdaje sobie sprawę, że dla kogoś kto pierwszy raz styka się z tematem to wszystko nadal może brzmieć nieco enigmatyczne. Starałem się ująć istotę medytacji w jak najprostszych słowach, ale jednocześnie nie chciałem spłaszczyć jej znaczenia.  

Jestem bardzo ciekaw jakie będą Wasze odczucia po pierwszej sesji, dajcie znać!

.

CHCESZ ZACZĄĆ MEDYTOWAĆ?
DSC_0532 (1)

.

Pobierz opis jednej z technik medytacyjnych opartych na pracy z oddechem – Nadi Shodhana, czyli Oddychanie Naprzemienne Nosem.

Kliknij, aby pobrać i zacząć już dziś.

.

12 Responses

  1. Marta

    Ja też zaczynam!.. jak na razie jestem po dwóch sesjach i… mam straszny chaos w swoim móżdżku. Nawet chwili wytchnienia nie mam od bombardujących mnie myśli!! co za koszmar 😀

    Odpowiedz
  2. ewczaa

    ja tez! postaram sie dzisiaj, badz jutro rano.

    dobra metoda na skupienie sie na oddechu jest zakrycie nosa palcami, i odkrywanie jednej dziurki podczas wdechu, odkrywanie drugiej podczas wydechu i wyobrazanie sobie przeplywu powietrza. Tego nauczylam sie podczas kilku sesji jogi polaczonej z medytacja prowadzonej przez chlopaka z indii. :)

    Odpowiedz
    • Mariusz Pabich
      Mariusz Pabich

      Bardzo się cieszę, że kolejne osoby próbują :) Taki sposób jaki opisałaś odbiega trochę od idei Vipassany, ale jako ćwiczenie na koncentracje powinno się sprawdzić.

      Odpowiedz
  3. Piotr Zawierucha

    Vipassana jest jedną z moich ulubionych metod. Jest prosta i łatwa do opanowania. Człowiek rodzi się jako prosta istota, toteż medytacja nie może być czymś skomplikowanym.
    Naprawdę świetny artykuł!
    Pozdrawiam!
    Piotrek

    Odpowiedz
  4. Justyna

    Hej, również praktykuję Vipassanę, nauczyłam się jej na 10-dniowym kursie milczenia. Ten sposób nauki zdecydowanie ułatwia obserwację doznań, nie polecałabym uczenia się jej samemu, bo na kursie, w trakcie medytacji powstaje wiele pytań odnośnie myśli, doznań i ich obserwacji. Aby uzyskać odpowiedzi na te pytania musielibyśmy przeczytać dużo tekstów, a tak to otrzymujemy je w skupieniu i odpowiednim czasie. Trzeba być naprawdę zdeterminowanym, aby wytrzymać w tej metodzie ucząc się jej samemu i nauczyć się jej poprawnie. Łatwo ją bowiem zanieczyścić sposobami na skupienie, wizualizacjami itp. Vipassana to nie tylko metoda na koncentrację, to praktyka oczyszczania umysłu z głęboko zakorzenionych nawyków.
    Polecam każdemu udanie się na kurs. Można po 10 dniach zaobserwować wyraźną zmianę i mimo, że jest to ciężka praca umysłowa, pozwala dotknąć tego szczęścia, do którego wszyscy dążymy. Szczęścia spokoju wewnętrznego. Pozdrowienia :-)

    Odpowiedz
    • Marian
      Marian

      Hej Justyna :)

      Zgadzam się z Tobą, samodzielna nauka medytacji, aby była ona czymś więcej niż nauką koncentracji, jest bardzo trudna. Dostęp do rzetelnych źródeł nie jest łatwy oraz tak jak piszesz, czasem ciężko znaleźć konkretne odpowiedzi na wiele pytań, które naturalnie się pojawiają podczas praktyki. Poza tym na kursie panują sprzyjające warunki, poprzez ograniczenie codziennych potrzeb do minimum. W grudniu byłem z żoną na 10 dniowym milczącym kursie medytacji, ale nie metodą Vipassana, lecz Anapanasati, której podobno nauczał sam Budda. Nasze wrażenia z kursu możesz przeczytać na blogu: http://okrokdalej.pl/zycie-ascety-czyli-10-dni-medytacji-w-suan-mokkh-czesc-i/
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  5. Grzegorz

    Witaj!
    Na początku pragnę Ci drogi autorze podziękować, za to że przyczyniłeś się do mojego powrotu do medytacji.
    W wielkim skrócie, medytacja nie jest mi obca. Swego czasu dość intensywnie trenowałem karate gdzie kilkuminutowa medytacja jest nieodzownym elementem ceremonii rozpoczęcia treningu. I o ile rozpoczynając tę przygodę, w ogóle nie zwracałem na nią uwagi (ot zamkne oczy na chwilę i wszystko) o tyle wraz z czasaem uznałem za najistotniejszą jej część. Ład w głowie który przynosiła niósł za sobą wiele korzyści w aspektach czysto fizycznych takich jak lepszy refleks czy zdolność logicznego podejmowania decyzji w momentach krytycznych.
    Zauważyłem też jedną zależność o której nie wspomniałeś w twoim artykule. Może jest to tylko moje spostrzeżenie ale rozwój fizyczny ciała i jego poznanie (np takie o którym wspomniałeś w kwestii zaglebiania się w ból) ma bardzo duży wpływ na skuteczność medytacj i szybkość z jaką możemy osiągać stan, ja to nazywam podwyższonej świadomości.
    Niestety z czasem z powodu pracy zostałem zmuszony do zaniechania ćwiczeń zarówno fizycznych jak i psychicznych. Teraz ponownie mam okazję i determinację aby do tego wrócić a twój artykuł jest kolejnym paliwem do mojego ogniska.
    Pozdrawiam Cie serdecznie
    Grzegorz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *