Co ciekawego można wynieść z nauk przedmałżeńskich?

4

Dzisiaj pojadę z lekką prywatą, ale o zabarwieniu duchowym. W związku z faktem, że w sierpniu zmieniam swój stan cywilny, musiałem z Marta odbyć coś takiego jak “Nauki przedmałżeńskie”. Zarówno mi, jak i wielu innym osobom którym o tym wspominałem przed oczyma stawał klecha, który wygrażając palcem uczy nas jak żyć i doradza jak wytrwać w czystości do dniu ślubu. Nic dziwnego zatem, że nastawienie, delikatnie rzecz biorąc, nie jest pozytywne. Tym przyjemniej mi teraz napisać, że zostaliśmy bardzo miło zaskoczeni.

Kurs prowadziło małżeństwo z 27-letnim stażem oraz dwóch braci dominikanów. Nie byli przy tym żadnymi oszołomami. Ba, Pani Elżbieta była tłumaczką języka angielskiego, a Pan Jacek pracował w telewizji i radiu (nie była to telewizja trwam ani Radio Maryja:) ). Normalni ludzie, jak my czy Wy. U Pana Jacka od razu dało się zauważyć duże obycie z radiem, bo był świetnym mówcą. Żona zresztą niewiele mu ustępowała. Do rzeczy.

Podczas swoich wykładów, poruszyli wiele interesujących kwestii, z punkty widzenia rozwoju duchowego. Dla nich podłożem życia duchowego była wiara w Boga, wiara w łaskę Bożą i pokładanie całkowitej ufności w Bogu. Ja sobie to wszystko przekładałem na swój język ale odnajdywałem wiele podobieństw. Po prostu lwia część rzeczy o których mówili, była zwyczajnie prawdziwa, niezależnie od wyznawanej wiary. W kilku podpunktach, w formie haseł, wymienię i odniosę się do stwierdzeń, które padały podczas tych wykładów.

 

1. Doświadczenia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe życie

Jestem przekonany, że praktycznie wszystkie nasze myśli, emocje i schematy zachowań zostały ukształtowane przez doświadczenia z dzieciństwa. Na jednym z wykładów Pan Jacek opowiadał, że przez takie nieświadomie zakorzenione wzorce z dzieciństwa zmagali się w małżeństwie z wieloma problemami. Każdy z nas ma wiele takich demonów, łatwiejszych i trudniejszych do wykrycia. Łatwiej jest dostrzec, że syndrom odrzucenia w dorosłym życiu spowodowany jest brakiem miłości rodziców, ale ciężej wysnuć, że strach przed podejmowaniem nowych wyzwań wiąże się z pozornie delikatnym, acz regularnym brakiem aktywnego wsparcia rodziców w okresie dzieciństwa. Niektórzy przy wejściu w dorosłe życie maja po prostu ciężej. Nie znaczy to jednak, że wyrok zapadł. Dzięki rozwojowi świadomości i uważności możemy nad tym pracować.

2. Regularna modlitwa jest kontaktem z Bogiem

Analogicznie, dla mnie regularna medytacja jest kontaktem ze swoją podświadomością i formą ćwiczeń duchowości. Bez tego bezpośredniego kontaktu nie da się rozwijać naszego życia duchowego.

3. Do życia należy podchodzić skromnie, a dobra materialne nie dadzą nam szczęścia

W naszej konsumpcyjnej rzeczywistości musimy bardzo się pilnować aby nie ulec chorobie o nazwie “więcej i lepiej”. Lepszy telefon, większy telewizor, szybszy samochód, bardziej wypasiony laptop. Te wszystkie rzeczy nawet jeśli dają nam szczęście, to w najlepszym przypadku chwilowe. Nie tędy droga. Tomek w swoim kolejnym artykule (jeszcze się redaguje) w temacie finansów pisze, że zawsze zastanawia się czy dana rzecz faktycznie jest mu konieczna czy nie. Tobie radzę to samo. Sami zróbcie rachunek sumienia, jak często tracicie siłę na pragnienie czegoś, co da Wam uciechę jedynie przez chwilę. Owszem, nowy laptop cieszy. Ale po miesiącu będziesz dalej chciał więcej i więcej.

4. Tylko poprzez pracę można osiągnąć szczęście, samo nic się nie dzieje

Na wykładach wielokrotnie było powtarzane, że praca nad szczęśliwym małżeństwem to jak orka w betonie. Może sam nie określił bym tego tak drastycznie, ale zgadza się. Droga do szczęścia nie jest usłana różami, ale jest to droga fascynująca, droga którą należy podążać. Szczęście nie stanie się samo. Musimy najpierw wypracować stan ducha, który pozwoli nam to szczęście zauważyć i cieszyć się nim. Bo ono cały czas nas otacza, tylko my się usilnie od niego izolujemy.

5. Życie jest trudne, ale Bóg pomoże nam pokonać wszelkie przeciwności

Tak jak pisałem w pierwszym poście o rozwoju duchowym – ja tej umiejętności radzenia sobie z trudami życia codziennego upatruje w rozwoju świadomości i uważności. Poprzez praktykę jesteśmy w stanie efektywniej stawiać czoła wyzwaniom. Bez strachu, wiedząc, że co by się nie działo, to sobie poradzimy.

 

Na sam koniec mała anegdotka opowiedziana przez Ojca Dominikana, która niesamowicie nas rozbawiła:

Rzecz dzieje się podczas ślubu. W momencie, w którym przyszli małżonkowie wyznają sobie wierność poprzez formułkę “Ja Mariusz, biorę ciebie Marto za żonę…”, Ksiądz niefortunnie zapomniał imienia Pana Młodego. I przed rozpoczęciem tej części ceremonii szeptem pyta:

– Ja ma Pan na imię?

Cisza. Pan Młody wybałusza oczy i milczy. Ksiądz zdziwiony powtarza:

– Jak ma Pan na imię?

Facet stoi jak słup soli. Zaczyna się pocić. W kościele poruszenie. Każdy patrzy po sobie. Ksiądz wyraźnie poirytowany pyta jednak po raz trzeci:

– No jak ma Pan na imię?

W końcu Młody zbliża twarz do mikrofonu i niepewnie mówi:

– Nasz Pan ma na imię Jezus Chrystus…

 

Padliśmy 😀

W następnym wpisie pierwsze konkrety o medytacji. Czym medytacja jest, a czy nie jest? Dlaczego warto medytować? Jak poprawnie medytować? Na te i inne pytania poznacie odpowiedź już za kilka dni :)

4 Responses

  1. witek

    ‚Ja sobie to wszystko przekładałem na swój język ale odnajdywałem wiele podobieństw.’ – great !

    Odpowiedz
  2. Flippi

    Mariuszu, przepraszam, może źle zrozumiałam Twój post… Ale jeśli dla Ciebie podłożem życia duchowego NIE JEST „wiara w Boga, wiara w łaskę Bożą i pokładanie całkowitej ufności w Bogu”, to przyjmowanie sakramentu małżeństwa w Kościele Katolickim chyba też nie jest dobrym pomysłem… Jeszcze raz przepraszam, nie chcę ingerować w Wasze życie oraz Wasze decyzje i życzę Wam jak najlepiej, ale tyle problemów wynika z niezrozumienia wagi i konsekwencji tego sakramentu… Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz

Odpowiedz na „FlippiCancel reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *