Dlaczego wszyscy piją kawę skoro jako dziecko nikt jej nie lubi?

8

Wszyscy dookoła piją kawę, producenci prześcigają się w ilości reklam, kawiarnie kuszą kilkunastoma rodzajami kawy. Dlaczego tak bardzo lubimy kawę?

Najczęściej podawanym powodem jest smak. Co ciekawe dzieciom oraz dorosłym, którzy nigdy kawy nie pijali ona zwyczajnie nie smakuje. Ze mną było tak samo, zaczynałam od kawy z dużą ilością mleka i cukru, tak żeby kawę było czuć jak najmniej. Po jakimś czasie bardzo polubiłam jej smak, ale tylko taki lekko wyczuwalny posmak bo nie mogłam sobie wyobrazić jak można wypić mocną, czarną kawę bez cukru. Za to uwielbiałam, i nadal tak jest, wszelkie słodkie kawowe desery, torty i lody :)

Skoro jednak jako dzieci nie lubimy kawy, to dlaczego tak dużo ludzi ją pije i nie wyobraża sobie bez niej poranka? Moim zdaniem fenomen kawy to coś więcej niż jej smak, to poczucie, że kawa jest czymś specjalnym, jednoczącym ludzi. Reklamy kawy skutecznie wykreowały w nas przeświadczenie, że kawa daje szczęście, chwilę odpoczynku, relaksu, ale także pewien prestiż. Profesjonalny biznesmen musi mieć w ręku kubek kawy, im większy tym lepiej. Poranna kawa w pracy to już prawie rytuał, ale czy rzeczywiście potrzebujemy ożywienia, które kawa ma nam dać, czy też jest to tylko sposób aby poczuć jedność z innymi, równie zmęczonymi życiem? Większość osób z którymi rozmawiam zaczęło regularnie pić kawę właśnie w pracy.

Wszystko zaczyna się niewinnie, początkowo pijemy kawę dla smaku, na specjalnych okazjach. Potem coraz częściej, aż wreszcie każdego poranka i nawet kilka razy dziennie. Osoba pobudzana cały dzień zawartą w kawie kofeiną wieczorem nie może zasnąć, źle śpi, a rano budzi się zmęczona i zaczyna kolejny dzień od kawy, bo bez niej nie może sobie poradzić z bólem głowy. Oczywiście taka osoba nie kojarzy powyższych objawów z kawą. Twierdzi, że kawę pije tylko dla smaku i może przestać w każdej chwili, a to już pierwsze objawy uzależnienia. Fizycznego bo bez kawy boli głowa i chce się spać ale także uzależnienia psychicznego bo w kawie szukamy szczęścia, chwili wytchnienia i poczucia się wyjątkowym, jak z reklamy.

Co jest złego w kawie? Moim zdaniem najgorsze jest właśnie uzależnienie, bo przestajemy kontrolować swoje zachowanie. Potrzebujemy zewnętrznego czynnika, który pozwoli nam poczuć się lepiej fizycznie i psychicznie. Nie wiesz czy już jesteś uzależniony? Przestań pić kawę na kilka dni i obserwuj swoje odczucia, o ile w ogóle uda Ci się przestać… Jeżeli uważasz, że nie jesteś uzależniony i bez problemu możesz przestać pić kawę ale tego nie robisz znajdując różne „racjonalne” powody, to najprawdopodobniej niestety jesteś już uzależniony. Bardzo podobnie jest ze słodyczami.

Ja uświadomiłam sobie, że jestem uzależniona, kiedy każdy poranek bez kawy kończył się bólem głowy. W pracy pierwszą rzeczą jaką robiłam było picie kawy, a podczas weekendowych podróży obowiązkowe były postoje na stacjach benzynowych na kawę. Jeżeli wiedziałam, że jadę w miejsce gdzie nie będę mogła napić się kawy, zabierałam ze sobą saszetki 3w1 (czyli najgorszą kawę jaka istnieje, pełną chemicznych dodatków). Po zmianie sposobu odżywiania na zdrowszy, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam była eliminacja z kawy cukru. Słodziłam coraz mniej, aż doszłam do momentu, że piłam kawę bez cukru. W następnej kolejności znacząco zmniejszyłam ilość mleka, kiedy tylko to było możliwe, używałam mleko roślinne, jednak w pracy piłam nadal kawę z krowim mlekiem. Nie miałam problemu żeby przestać jeść mięso i nabiał, jednak nie potrafiłam zrezygnować z kawy. To także pokazało mi, że jestem uzależniona, chociaż nigdy nie piłam więcej niż dwóch kaw dziennie. Najpierw zmniejszyłam ilość kawy do jednej, porannej, aż pewnego dnia postanowiłam zupełnie nie pić kawy. Początkowo rano bolała mnie głowa i byłam lekko śpiąca ale te objawy ustąpiły dość szybko, bo już po kilku dniach. Dużo ciężej było mi poradzić sobie z uczuciem braku tego czegoś. Po prostu czułam, że aby poczuć się szczęśliwą potrzebuję kubka kawy. Początkowo nie byłam do końca świadoma tego uczucia, w miejsce normalnej kawy zaczęłam pić zbożową (Inka i Anatol), które dawały mi poczucie, że piję kawę i uzupełniały brakujący element. Aktualnie potrafię lepiej rozpoznać swoje uczucia, nie chcę opierać swojego poczucia szczęścia na czymś takim jak kawa, bo o ile nie ma nic złego w tym, że picie kawy czyni mnie szczęśliwszą to sytuacja odwrotna, to znaczy, że brak kawy czyni mnie nieszczęśliwą lub nie do końca szczęśliwą jest czymś, czego chcę uniknąć. To zupełnie bezsensu, żeby być nieszczęśliwym bo nie ma kawy. Prosta myśl, ale bardzo ciężko mi było do tego dojść. Zupełnie nie piłam kawy przez dwa miesiące. Aktualnie piję ją od czasu do czasu (nie częściej niż raz w tygodniu) i uważnie obserwuję towarzyszące temu uczucia. Poranne bóle głowy zupełnie minęły, zazwyczaj nie mam także ochoty na popołudniową drzemkę, przez cały dzień utrzymuję stały poziom energii.

Uzależnienie to najważniejszy aspekt dla którego przestałam pić kawę (wcześniej ze względów zdrowotnych przestałam słodzić i zredukowałam ilość mleka) ale kawa ma też inny negatywny wpływ na ludzki organizm. Kofeina zakwasza organizm i ogranicza wchłanianie składników mineralnych: żelaza, wapnia i magnezu, jest więc jedną z przyczyn osteoporozy. I to każda filiżanka, a nie dopiero trzecia czy kolejna danego dnia. Im więcej kawy pijesz tym więcej minerałów wypłuczesz, a jeżeli dodatkowo masz kiepsko zbilansowaną dietę, to szybko grożą Ci niedobory. Ten efekt nasila się jeżeli pijesz kawę do posiłków. W dużych ilościach kawa ma działanie drażniące, powodując takie objawy jak: bóle żołądka, pieczenie w przełyku, skurcze jelit, nudności.

Czy są jakieś pozytywne aspekty kawy? Kawa pobudza i wyjątkowych sytuacjach możesz z tego skorzystać. Jeżeli jednak pijesz kilka kaw dziennie to Twój organizm przyzwyczaił się już tak bardzo, że nie poczujesz tego efektu. Potrzebujesz kawy aby normalnie funkcjonować, mieć taki poziom energii jak osoby wcale nie pijące kawy. Oszukujesz swój organizm i nie dajesz mu wystarczającego czasu na odpoczynek i regenerację, wysiłek kumuluje się w organizmie i w końcu da o sobie znać w postaci poważniejszej choroby. Kolejna wymieniana pozytywna strona kawy to przeciwutleniacze, ale ich lepiej szukaj w owocach i warzywach, które nie uzależniają i dostarczają dodatkowo wartościowego błonnika.

Dyskusja za i przeciw kawie trwa i pewnie szybko się nie skończy. Mówi się że lekarstwo od trucizny różni tylko przyjęta dawka i tak jest także w przypadku kawy. Każdy sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie jakie ilości kawy są dla niego odpowiednie. Ja wiem, że zaszłam już za daleko i cieszę się, że udało mi się od tego uwolnić :) Kawa nie jest zalecana dzieciom i kobietom w ciąży czyli jednak nie jest 100% bezpieczna, dla mnie to wystarczający argument aby ograniczyć jej spożycie.

Co zamiast kawy? Najzdrowsza do picia jest czysta woda. Jeżeli jednak szukasz czegoś co doda Ci energii postaw na zielone koktajle. Ja czuję przypływ energii po koktajlach z jarmużem, szpinakiem i spiruliną a także po codziennych ćwiczeniach jogi (wystarczy 15-20 minut dziennie).

I jeszcze jedna rada, jeżeli nie lubisz kawy to jej nie pij, nie próbuj na siłę polubić tego smaku bo potem ciężko się od niego uwolnić :)

8 Responses

  1. Olej

    Podobają mi sie wszystkie Wasze posty, ale ten uważam za bardzo stronniczy. Nie chce tutaj bronić spożywania kawy, ale uważam, ze za mało i zbyt zniechecajaco było poświęcone dobrym aspektom picia kawy. Sam polubilem kawę, pije od czasu do czasu i potrafię wydobyć z tego to co najlepsze. To trochę jak z piwem, często jest nie zdrowe, ale sa ilości i sytuacje w których jest wskazane.

    Odpowiedz
    • obiektywizm

      Zgadzam się z Olejem i z Tobą jednocześnie. Przeraża mnie perspektywa uzależnienia, jednak ludzie, którzy sobie z nim radzą mogą jej używać rozsądnie i z pożytkiem. Wikipedia mówi:
      -Polepsza pamięć krótkotrwałą i zdolności poznawcze. Badanie, w którym uczestniczyły 80-letnie kobiety wykazało, że te, które piły kawę przez większość życia osiągały lepsze wyniki w testach zdolności poznawczych.
      -Zmniejsza ryzyko zachorowania na marskość wątroby.
      -Ułatwia koncentrację, a także pozytywnie wpływa na krążenie i układ trawienny.
      -Przyśpiesza metabolizm, tym samym zwiększa tempo przemiany lipidów i pomaga zapobiegać zmęczeniu mięśni
      -Zmniejsza ryzyko wystąpienia u mężczyzn kamicy żółciowej.
      -Przyczynia się do zmniejszenia zachorowalności na nowotwory pęcherza wśród palaczy.
      -Zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona.
      -Nawet do 50% zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II.
      -Zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita i wątroby.
      -Zwiększa efektywność środków przeciwbólowych.
      -Podejrzewa się, że jest źródłem przeciwutleniaczy w diecie osób spożywających niewiele owoców i warzyw – brak jednoznacznych dowodów.
      -Polepsza perystaltykę jelit.
      -Może ograniczać rozwój próchnicy zębów.

      Odpowiedz
      • Tomek

        bzdura! steve pavlina pisze(mowa o 1 kawie) : „Czuję też, że kofeina blokuje zbyt wiele mojej intuicji i kreatywności. Przegapiam subtelne sygnały, a moje myślenie staje się zbyt liniowe.” polecam cały jego artykuł………. dla ludzi, którzy nie mają pracy MOCNO kreatywnej tym bardziej nie zauważają takich niuansów…. jakkolwiek dla mnie odstawienie kawy to zawsze objawienie i mam nadzieje ze teraz juz ostatni raz „odstawiałem” kawę…. NIGDY WIĘCEJ. od dzisiaj jak ktoś będzie mnie pytał czy chcę kawę będę jasno odpowiadał: ŻADNYCH NARKOTYKÓW.

        Odpowiedz
  2. donia

    Oj kawa, kawa, wszyscy piją kawę, to przesada. Kawa to moda,to obyczaj ale wcale nie jest taka dobra dla nas, picie kawy odwadnia organizm i osłabia nerki, zgadzam się z tym co napisała powyżej autorka. Mało jest ludzi którzy potrafią rozsądnie „dozować” kawę, kawę pije już nie tylko student ale i już uczeń, kawę pije się w pracy i na początek dnia, na kawę idzie się na randkę i na przerwę, czyli dla każdego coś miłego- mała dawka zakwaszenia. Czy my w dzisiejszych czasach potrzebujemy się tak nakręcać jeszcze dodatowo kawą? Mało to mamy ku temu bodźców? Biznes kawowy kwitnie i nie da nam o kawie zapomnieć. Podobno w rankingach picie kawy przekracza znacząco picie herbaty, a szkoda. Herbat mamy dzisiaj w sasięgu ręki całe mnóstwo, czerwona pu erh, zielona, biała, herbatki ziołowe, nie tylko czarną herbatę! Szkoda że odchodzi moda na picie herbaty, można ją bowiem celebrować w znacznie bardziej dostojny sposób niż kawę, moim zdaniem. Ja, odkąd odstawiłam kawę, zachwycam się pyszną zieloną herbatą o poranku w porcelanowym kubku, w ciągu dnia piję pu erh-bez dodatków, lubię herbatę earl grey z mlekiem (sojowym) podawać znajomym, w ciepłe dni miętę z cukrem trzcinowym, w zimne lipę z miodem gryczanym, po obfitym obiedzie rumianek, a na wieczór meliskę z cytryną, pychota! Czasem gdy piję zieloną herbatę wyobrażam sobie że jestem… jak bohaterka z filmu „Wyznania gejszy”;-)

    Odpowiedz
  3. Emu

    „Co ciekawe dzieciom oraz dorosłym, którzy nigdy kawy nie pijali ona zwyczajnie nie smakuje.”
    Coś w tym jest – kiedy miałam jakieś 12 lat, spróbowałam kawy i prawie plułam. Chyba zresztą dosłownie wyplułam do umywalki. Tyle że nigdy jej nie polubiłam. Kawiarze mi mówią: zraziłaś się, a taka a taka kawa jest naprawdę dobra! Ale wszelkie przypadki takie jak nieświadome spróbowanie ciasta z dodatkiem kawy potwierdzały mi, że ja naprawdę nie znoszę kawy.
    Zresztą tak samo nie piję alkoholu. Alkohol jest niekompatybilny z moimi kubkami smakowymi. Ponadto kiedy widzę pijanych, taki stan wydaje mi się wręcz poniżający i myślę, że mam dobrze, skoro sam smak i brak wewnętrznego przymusu dostosowania się do innych każą mi nie pić. Nie piję ani odrobiny alkoholu, symbolicznie przy specjalnych okazjach mogę napić się wody z kieliszka.
    Natomiast uwielbiam herbatę. Czy raczej wszelkie możliwe herbaty, trochę sztucznie pakowane do jednej grupy (czarna, zielona, biała, pu-erh, oolong to herbaty sensu stricto, natomiast już herbaty owocowe, ziołowe, rooibos, mate właściwie nie są herbatami, bo nie mają nic wspólnego z krzewami Camelia sinensis/Camelia assamica. Ale i tak dla wygody nazywam je herbatami :)). Uwielbiam wypróbowywać coraz to nowe smaki – taki sobie przykładzik mojej herbatomanii: nigdy nie piję więcej niż raz dziennie tej samej herbaty (tak, oczywisty wniosek jest prawidłowy: mam w szafce ok. 20 napoczętych herbat, a w innej szafce więcej niż drugie tyle oczekujących…).

    Odpowiedz
    • Marysia Pabich
      Marysia Pabich

      O rany, imponująca ilość herbat :) Ja mam dwie swoje ulubione, zielona i rooibos. Herbaty piję również w upały, lekko ciepłe lub schłodzone w lodówce z dodatkiem cytryny :) Ale przyznaję, że kawa też mi smakuje.

      Odpowiedz

Odpowiedz na „M.Cancel reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *