Co zrobić żeby dziecko polubiło warzywa? Czy to w ogóle możliwe?

Podczas naszego ostatniego wyjazdu do Bułgarii wymyśliłyśmy z Hanią nową zabawę – ja wymieniałam rzeczy do jedzenia, a ona pokazywała czy je lubi czy nie. Kciuki w górę „lubię”, kciuki w dół „nie lubię”.

Szybko się jednak okazało, że taki podział to zdecydowanie za mało. Wyłoniły się dwie nowe kategorie:
– uwielbiam – kiedy całe ręce szły w górę i pojawiał się uśmiech od ucha do ucha,
– akceptuję czyli ani lubię, ani nie lubię, ale zjem – tutaj kciuki i usta układały się poziomo.

Zobacz jak to wygląda u Hani:

1) Uwielbiam
lody, lizaki, arbuz, czereśnie, truskawki, małe pomidorki, makaron z sosem pomidorowym

2) Lubię
papryka, pomidor, ogórek, rzodkiewki, morele, brzoskwinie, migdały, ziemniaki, ryż, fasolka szparagowa, sałatka z zielonych liści, surowy kalafior, ciecierzyca, soczewica, kiszona kapusta

3) Akceptuję
brokuł, szparagi, orzechy włoskie, banany, jabłka, gotowany kalafior, kotlety z soczewicy

4) Nie lubię
buraczki, bataty, dynia, szpinak, suszone pomidory, cebula

Oczywiście lista nie jest kompletna i można by jeszcze długo dopisywać produkty i potrawy, ale wiesz już o co chodzi.

.

Jakie z tego wnioski i co warto zapamiętać?

Przede wszystkim, taki układ jest zupełnie normalny, każdy człowiek ma swoje ulubione smaki i potrawy (dorośli również). Nie możemy oczekiwać od dziecka, że będzie lubiło wszystkie warzywa, a słodycze umieści na dole listy.

Bawiąc się z dzieckiem w taką zabawę pokazujesz mu:
swoje zainteresowanie tym co lubi dziecko. Możesz mu przy tym obiecać, że będziesz częściej gotować i podawać produkty z góry tej listy, lub podkreślić, że owszem, lody są przepyszne i też je uwielbiasz, ale nie można jeść ich zbyt często.

akceptację – zgadzając się z dzieckiem w punktach 3 i 4 (np. mówiąc „też nie przepadam zbytnio za kalafiorem”) zdejmujesz z niego presję, że musi lubić i jeść wszystko, bo nie musi, a presja i zmuszanie podczas jedzenia wcale nie pomagają.

– możliwość zmiany – możesz opowiedzieć historyjkę z Waszego życia. Ja na przykład mogą opowiedzieć o tym, że tata Hani na początku naszej znajomości zupełnie nie akceptował cebuli, to była kategoria nawet poniżej „nie lubię”. Potem cebula przeszła do „akceptuję”, a teraz sam prosi o cebulę na kanapce.

że każdy z nas jest inny – chociaż dziecko chciałoby jeść tylko swoje ulubione rzeczy, to przy okazji takiej zabawy można wskazać mu, które potrawy bardzo lubią inni członkowie rodziny i wytłumaczyć, że chcesz gotować również dla nich.

.

Zauważ również, że niektóre produkty pojawiają się w kilku kategoriach. Małe pomidorki i sos pomidorowy są uwielbiane, ale już suszone pomidory zupełnie nieakceptowane. Surowy kalafior jest ok, ale ugotowany znajduje się już na granicy.

Niektóre produkty mogą zmieniać swoje miejsce w zależności od poziomu głodu dziecka, albo innych dostępnych opcji. U każdego dziecka ta lista będzie się cały czas zmieniać. Warto próbować podawać to samo warzywo na różne sposoby.

.

Nad czym jako rodzic powinniśmy pracować?

Nasze zadanie polega na tym, żeby jak najwięcej produktów zaczęło wspinać się po tej drabince. Produkty początkowo nielubiane w końcu staną się akceptowane, a te akceptowane przejdą do kategorii „lubię”. To jest proces który trwa, nasze zachowania, jako rodziców, mogą go przyspieszyć lub opóźnić, ale warto uświadomić sobie, że jeśli dziecko teraz nie lubi buraczków, to nie znaczy, że tak zostanie do końca życia.

Zamiast ciągle wybierać produkty z grup 1 i 2, aby mieć pewność, że dziecko w ogóle coś zje, warto pracować nad pozostałymi. Duża ilość produktów w grupie „3 – akceptuję” daje nam większą szansę, że dziecko znajdzie coś dla siebie w każdej sytuacji (np. podczas wizyty w restauracji lub u znajomych) i nie będą to tylko słodycze. To taka dobra baza, na której można dalej pracować.

Ale dopiero duża ilość zdrowych produktów w grupie 1 i 2 daje nam gwarancję, że dziecko zje wartościowe produkty nawet wtedy, kiedy nie będziemy go pilnować (u babci, w przedszkolu lub na wycieczce szkolnej).

Pracowałam już z wieloma rodzicami i wiem, że takie zmiany są możliwe. Dzieci zaczynają jeść więcej zdrowych produktów, a rodzice przestają się martwić i denerwować. Więcej na ten temat znajdziesz w moich materiałach tutaj >>

Ale na początek polecam zacząć od opisanej powyżej zabawy. To da Ci też świadomość gdzie jesteście i jakie produkty warto przesuwać po tej drabince w pierwszej kolejności.

.

Wypróbujesz tę zabawę u siebie? Jeśli tak to daj mi proszę znać jakie masz wnioski i przemyślenia.

.

Przy okazji zapraszam Cię na Live na Facebooku na temat zdrowych śniadań, który odbędzie się w środę, 13 czerwca o godzinie 20:30. Szczegóły tutaj >> Zapraszam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *