Ekologiczny dom – jak ograniczyć śmieci i chemię w domu + KONKURS

17

Kilka razy w tygodniu znoszę do domu torby pełne jedzenia, ale również codziennie wynoszę z domu torby pełne śmieci. Czasami zastanawiam się w jaki sposób produkujemy aż tak dużo śmieci. Nie tylko jako nasza rodzina, ale także jako społeczeństwo. Jak pewnie wiecie, całą rodziną biegamy na orientację i dużo czasu spędzamy w lasach, a ilość śmieci, którą można tam zobaczyć, jest przerażająca. Całe doły pełne potłuczonych butelek, torebek foliowych, starych mebli i różnych dziwnych zardzewiałych blach lub dziurawych opon.

Sami nigdy nie wyrzucamy śmieci w lesie, tylko segregujemy je do odpowiednich pojemników na naszym osiedlu, ale czy to znaczy, że nie śmiecimy? Przecież nasze śmieci też magicznie nie znikają. To, że nie widać ich na pierwszy rzut oka na ulicy lub w lesie nie znaczy, że ich nie ma i nie zaśmiecają naszej planety.

Ale śmieci to nie wszystko, brudzimy otaczający nas świat również jeżdżąc samochodami, stosując chemiczne środki do sprzątania domu, a nawet jedząc mięso. Nie ze wszystkiego da się zrezygnować, ale warto zrobić choć kilka małych kroków, aby zadbać o otaczający nas świat i o nas samych, bo od czystości otoczenia zależy również nasze samopoczucie i zdrowie. Kto oddycha powietrzem pełnym smogu doskonale wie o czym mówię.

W naszym domu wypracowaliśmy kilka rozwiązań, ale nadal mamy przed sobą dużo zmian, jeśli chcemy zmniejszyć ilość produkowanych przez nas śmieci.

Zakupy
Torebki foliowe zajmują u nas całą szufladę w kuchni i jedną półkę w szafie. Chociaż staramy się je ponownie wykorzystywać, do pakowania ubrań na wyjazdy lub wyrzucania śmieci, to i tak jest ich bardzo, bardzo dużo. Część kupowanej przez nas żywności jest już zapakowana w plastikowe pojemniki. Produkty, takie jak na przykład gotowe kiełki, jarmuż, pomidorki koktajlowe są już w pojemnikach. Ciężko ominąć paczkowane produkty, szczególnie zimą, kiedy zakupy robimy w markecie, a nie na ryneczku.

Dlatego staramy się unikać brania dodatkowych reklamówek wszędzie, gdzie to możliwe. Zawsze mam ze sobą dwie materiałowe torby na mniejsze zakupy w osiedlowym sklepiku. A na większe, do supermarketu, zabieramy również dodatkowe, większe torby.

Od niedawna mam specjalną torebkę na pieczywo (zamykana, strunowa torebka z IKEA), którą również zabieram ze sobą.

20180122_152612

.

Większych warzyw i owoców, takich jak jabłka, pomarańcze czy marchewki od dawna już nie pakuję w torebki foliowe (te reklamówki na warzywa i owoce są tak cienkie, że praktycznie nie nadają się do ponownego wykorzystania). Do tej pory pakowałam tylko drobne owoce (jak mandarynki) i te, które łatwo się gniotą (pomidory).

Po dyskusji z Wami na facebooku, zaopatrzyłam się (przy pomocy mojej mamy) w woreczki do prania ubrań i teraz one będą służyły mi do pakowania drobnych owoców i warzyw. Takie woreczki prawie nic nie ważą, a można je wyprać i używać wielokrotnie. Najważniejsze to wyrobić sobie nawyk i zawsze zabierać je na zakupy. Moje woreczki zostały kupione w Pepco, za 2 sztuki zapłacisz 5 zł. Ale możesz ich poszukać również w innych sklepach i w internecie.

woreczki na zakupy

.

Jedzenie
To co jemy również ma wpływ na czystość naszego środowiska. Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że „wyprodukowanie” jednego kilograma mięsa, pochłania duże ilości wody oraz przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza poprzez gazy, które produkują wszystkie zwierzęta hodowlane. Nie zmieniliśmy naszej diety ze względu na środowisko, ale fajnie wiedzieć, że dzięki tej zmianie jest również mniej zanieczyszczeń.

.

Śniadaniówka
Torebeczki śniadaniowe to kolejne foliówki, które po jednorazowym wykorzystaniu lądują w koszu. Są wygodne i bardzo praktyczne, dlatego przez dłuższy czas nie miałam na nie innego pomysłu. Niedawno jednak natknęłam się w internecie na wielorazową torebkę śniadaniową Lunch & Mat. Torebkę można jednocześnie wykorzystać jako podkładkę. Jest wykonana z materiałów bezpiecznych przy kontakcie z żywnością. Można ją łatwo umyć i ponownie wykorzystać. Nie miałam jeszcze możliwości jej wypróbować, ale jak to działa możecie zobaczyć na filmiku TUTAJ. Mnie ten pomysł bardzo się podoba.

torebka śniadaniowa

.

Spacery
Bardzo często jest tak, że gdy dbamy o siebie, to dbamy również o środowisko. Czasami nie są to najszybsze i najprostsze rozwiązania, ale warto. Ja na przykład staram się dużo spacerować. Z Hanią do szkoły, a wcześniej do przedszkola, zawsze chodziłyśmy na piechotę, niezależnie od pogody. Jeśli gdzieś można dojść spacerem, to po co brać samochód? Idąc wzmacniamy nasz organizm i dbamy o środowisko. Przyznaję się, że moja niechęć do parkowania również ma tu swój udział :) Dobrym pomysłem jest też rower, pod tym względem kraje Skandynawskie są dla mnie wzorem. Ale już również i u nas widać coraz większe wykorzystanie rowerów miejskich. Mnie to cieszy.

.

Kosmetyki
Chcemy zadbać o swoje ciała i nie truć ich niepotrzebnie sztucznymi dodatkami do żywności. Unikamy konserwantów, sztucznych barwników i aromatów. Wybieramy nieprzetworzoną żywność, jemy dużo warzyw, owoców i różnych rodzajów kasz i fasoli. Podobnie nie chcemy, aby przez naszą skórę wnikały do organizmu chemiczne substancje. Dlatego bardzo ograniczyliśmy korzystanie z kosmetyków. Całe ciała myjemy wodą, a włosy bardzo często sodą oczyszczoną i octem (pisałam o tym więcej tutaj). Korzystamy również z naturalnych kosmetyków od Natu Handmade.

naturalny krem

Ale naturalne kosmetyki to nie tylko korzyść dla naszego ciała, ale również mniej chemii, która rurami wypływa z naszego domu i dosłownie brudzi świat.

.

Pranie i sprzątanie
Sprzątanie to temat, który mam jeszcze przed sobą. Okna myję samą wodą, ale już myjąc podłogi sięgam po płyn. Mam świadomość, że nie tylko brudzimy wodę, ale również wdychamy opary tych wszystkich chemicznych środków, co obciąża nasz organizm. Nawet jeśli tego nie widzimy i nie czujemy, to organizm cały czas jest nastawiony na kontakt z niekorzystnymi substancjami, a to osłabia działanie układu odpornościowego i może prowadzić do alergii.

Od listopada korzystam już z proszku eukaliptusowego, który jest przyjazny dla środowiska. Proszek jest w pełni rozpuszczalny, bez chemicznych pozostałości, mogących powodować uczulenia u osób wrażliwych, podatnych na alergie. Jest oparty na naturalnych składnikach mineralnych. Nie zawiera wypełniaczy, enzymów, wybielaczy i sztucznych aromatów. Na początku miałam wątpliwości czy poradzi sobie z ubrankami Hani z placu zabaw, albo naszymi po bieganiu, ale wszystkie ubrania dobrze się dopierają (zarówno białe, jak i kolorowe). Bezpośrednio po praniu ubrania ładnie pachną, a po wyschnięciu ten zapach się ulatnia. W tym samym sklepie można kupić również ekologiczne proszki do zmywarek.

proszek eukaliptusowy

.

Jak widać jest dużo więcej sposobów, aby dbać o środowisko niż tylko segregowanie śmieci. Wspólnie ze sklepem Eukaliptusowy.pl zapraszam Cię do zastanowienia się nad tym tematem i wprowadzania zmian (nawet bardzo małych). Ja wiem, że mam jeszcze kilka tematów do przerobienia, na początek chcę zupełnie przestać korzystać z reklamówek i zacząć sprzątać bez tzw. chemii domowej.

Aby zachęcić Cię do działania przygotowaliśmy konkurs z nagrodami od Eukaliptusowy.pl :)

.

Zasady konkursu:

1. Dokończ zdanie konkursowe, wpisując odpowiedź w komentarzu do tego tekstu lub do postu konkursowego na Facebooku.

Mój sposób na ekologiczny dom to…

2. Na odpowiedzi czekamy do końca dnia 31 stycznia 2018 (środa).

3. Wygrywają trzy osoby, których odpowiedzi najbardziej nam się spodobają. Zwycięzców wyłonię dwa dni po terminie zgłoszeń (2 lutego 2018).

4. Nagrody zostaną przesłane bezpośrednio przez firmę Eukaliptusowy.pl.

.

Nagrody:

Pierwsza nagroda: Zestaw miętowe pranie i zmywanie (zobacz produkt) + torebka śniadaniowa Lunch&Mat.

Druga nagroda: Proszek 1kg (zapach do wyboru)

Trzecia nagroda: Proszek 0,4 kg (zapach do wyboru)

CZAS START!! Czekamy na Wasze ekologiczne pomysły :)

>

17 Responses

  1. Olga

    Mój sposób na ekologiczny dom to w pierwszej kolejności sezonowy i lokalny sposób odżywiania, poza tym jak najbardziej bezodpadowe zakupy, ograniczanie śmieci, wykorzystywanie wielokrotne czego się da, a przede wszystkim nie zadaję się z zakupową tandetą.
    Tzn. staram się kupować większość produktów spożywczych od lokalnych producentów i dostawców, jarzyny prosto od rolnika, nabiał z małych okolicznych mleczarni itp. Poza tym nie kupuję np. pomidorów czy truskawek w grudniu, kiedy nie ma na nie sezony. Te zakupy pakuję do koszyków, szmacianych toreb, a wcześniej (w razie potrzeby) do woreczków uszytych ze starych firanek. Przez te wszystkie działania + upcycling zmniejsza się ilość produkowanych w domu śmieci. To, co na chwilę obecną kuleje to chemia domowa – jakoś nie mogę się za zmianę na tym polu zabrać, bo z ograniczaniem chemii na innych polach poszło znacznie lepiej.

    Odpowiedz
  2. KatJa

    1. Wprowadzanie zasad minimalizmu. Kupowanie tylko niezbędnych rzeczy.

    2. Ograniczanie kosmetyków i chemii. Stopniowe przechodzenie na ekosprzątanie. Mycie ciała samą wodą, głowy sodą i octem.

    3. Minimalizowanie stosowania leków i suplementów, które nie są obojętne dla naszych organizmów i środowiska. Przeterminowane leki oddaję do apteki.

    4. Od dawna segregujemy śmieci, minimalizujemy używanie reklamówek, jeśli ich używamy, to wielokrotnie. Najbardziej lubimy torby materiałowe. Do zmiany jest kwestia pakowania drobnych owoców i warzyw. Dziękuję za podpowiedź.

    5. Bardzo ograniczam prasowanie. Staram się porządnie rozprostować pranie podczas wieszania, wówczas większość rzeczy po takim zabiegu prasowania już nie wymaga.

    6. Używanie pieluch wielorazowych. Wkrótce rozpocznę już czwarty okres pieluchowy w naszej rodzinie. Mimo wiekszej ilości pracy już nie potrafię inaczej. W ten sposób dbam o zdrowie moich dzieci i o środowisko. Przyroda ma trudniejsze zadanie z zużytymi jednorazowymi pieluchami niż z praniem wielorazówek. Sama szyję pieluszki wielorazowe na własne potrzeby. Czasem wspomagam się ekologicznymi jednorazówkami (głównie w podróży).

    7. Używanie podpasek wielorazowych – uzasadnienie j.w.

    8. Drugie życie ubrań i ręczników. Jeśli są ubrania, których już nie nosimy, a są w dobrym stanie, sama zaawożę je do placówek opiekujących się bezdomnymi. Te w gorszym stanie wykorzystuję do uszycia z nich czegoś nowego, np. worek na kapcie lub warzywa, albo wykorzystuję jako ściereczki do sprzatania. Nie kupuję szmatek czyszczących itp.

    9. Stosuję naturalne metody wywabiania plam (słońce, kwasek cytrynowy, sól itp.).

    10. Szanowanie posiadanych przedmiotów, by jak najdłużej służyły. Dbanie o zabawki dzieci, by wszystkie elementy np. układanki były we właściwym opakowaniu, by zabawka była kompletna. Jeśli dzieci długo czymś się nie bawią, zabawki przekazujemy potrzebującym dzieciom.

    11. Oszczędzanie energii i wody.

    Odpowiedz
  3. Ewem

    Mój sposób na ekologiczny dom to…

    Już od dawna sprzątanie z jak najmniejszym użyciem chemii. Łazienkę i kuchnię sprzątam wodą z octem i kilkoma kroplami olejku z drzewa herbacianego. Używam tego też do mycia okien czy lodówki. Jeśli w zlewie lub wannie został osad, doskonale można go usunąć bez żadnego wysiłku sodą z wodą. Podłogi myję wodą z octem i olejkiem pomarańczowym.
    Zatkane rury? Ciepły ocet + soda robi robotę 
    Piorę wprawdzie jeszcze w zwykłym sklepowym proszku (chociaż w półce lezą już składniki na taki domowy), ale do płukania najlepszy jest ocet. I nikt mnie nie przekona, ze jest inaczej  pranie mięciutkie, zapach ulatnia się szybciutko.
    Dziura w poszewce na poduszkę? Przerabiam na kolejną szmatkę do sprzątania – odcinam guziki, które mogą mi się jeszcze przydać, tnę na mniejsze kawałki i wykorzystuję np. do ścierania kurzy czy mycia okien.
    Od dawien dawna już myjemy się pod prysznicem, nie w wannie, myślę, że zużycie wody jest dużo mniejsze.
    Największą moją bolączką jest chyba marnowanie jedzenia, z czym bardzo walczę – suche pieczywo ląduje w kurniku babci, wędlinę, której wiem, ze nie zjemy mrożę. Staram się nie kupować na zapas. Ale tego ciągle się jeszcze uczę.
    Staramy się nie kupować wody mineralnej – przegotowana z dodatkiem cytryny i mięty (w zimie z parapetu, w lecie z maminego ogródka) smakuje wybornie.
    Zabawki córki, ubrania nasze czy małej a także sprawne sprzęty domowe, których już nie używamy wystawiamy na lokalnych ogłoszeniach sprzedażowych lub oddajemy. Może ktoś jeszcze skorzysta. Sami nieraz nabywamy w ten sposób niektóre rzeczy.
    Na zakupy tylko z własną siatką. Jakoś to dla mnie naturalne, od dawna już 
    Nie powiem, samochodem jeździmy. Jednak jeśli mam możliwość wybieram pociąg, zawsze i wszędzie  szybciej, taniej, a i książkę poczytać można. Dodatkowy spacer z dworca do pracy, nawet o 7 rano w zimie ma swoje uroki, a i przy okazji można zażyć trochę ruchu.
    Kosmetyki staram się wybierać tylko te naturalne. Moim marzeniem jest zacząć kiedyś ich domową produkcję. Przymierzam się do kubeczka menstruacyjnego, im więcej o nim czytam, tym bardziej chcę go mieć. To jednorazowy większy wydatek, więc powoli odkładam gotówkę.
    Staram się ograniczyć mocno leki i suplementy i korzystać z dobrodziejstwa zielarstwa. Na szczęście mam niedaleko przemiłego pana, który zawsze służy radą w tym temacie. Dzięki złocieniowi od kilku miesięcy nie miewam migren, z którymi borykałam się od kilkunastu lat. Gojnik, czarnuszka, czystek w zimie obowiązkowo.
    Im jestem starsza tym bardziej chyba doceniam i szanuję naturę. To co dla nas ma. W czym może nam pomóc. Trzeba tylko mocną się w nią wsłuchać i się jej podporządkować. A da nam dużo dobrego. Róbmy więc chociaż małe zmiany w naszych życiach, aby jej to ułatwić.

    Odpowiedz
  4. Do

    Mój sposób na ekologiczny dom to minimalizm i ekonomiczność. Niedawno postanowiłam odmienić „sposób życia” i złapałam bakcyla. Dbam o siebie i tych, którzy są dla mnie najważniejsi. Ciągle zdobywam nową wiedzę w dziedzinie eko i mam z tego niezłą frajdę.

    1. Preparaty do prania, sprzątania, kosmetyki przygotowuję sama.

    2. Dolegliwości leczę naturalnymi metodami, zdrową dietą.

    3. Przeszłam na dietę roślinną. Jestem nią zauroczona, a jednocześnie zadziwiona ilością smaków jakie można z niej wyczarować.

    4. Podczas zakupów zwracam uwagę na cenę i jakość produktu. Kupuję na bieżąco. Nic na zapas. I już nauczyłam się nie wyrzucać żywności.

    5. Segreguję śmieci, oszczędzam wodę i prąd.

    6. Jestem bardzo aktywna fizycznie i zachęcam do tego całą rodzinę.

    To moje początki. A co najważniejsze jestem przeszczęśliwa, że coraz bardziej jestem eko i zarażam tym innych :)

    Odpowiedz
  5. Zofia

    Moj sposób na ekologiczny dom jest prosty. Przy sprzątaniu staram się używać środków, których ewentualne spożycie nie byłoby trujące. I dlatego w szafce zawsze mam zapas octu, kwasu cytrynowego i olejku z drzewa herbacianego. Octu z olejkiem używam do mycia podłóg, okien, kuchennego blatu czy do każdego płukania prania. Kwasek cytrynowy rozpuszczony w wodzie to pogromca kamienia w całej łazience, łącznie z WC. Świetnie sprawdza się też przy odkamienianiu czajnika czy zmywania osadu z herbaty ze szklanek. Znajomi dziwią się, że nie stosujemy produktów zracych i toksycznych. Odpowiada im: Apetyt rośnie w miarę jedzenia (i sprzątania :)) wiec mam ochotę na jeszcze większą rewolucję w sprzątaniu i prowadzeniu eko-domu. :)

    Odpowiedz
  6. Ewa

    Mój sposób na ekologiczny dom to…
    zioła na balkonie
    domowy kompostownik i zadowolone dżdżownice, jedzące pożywną pulpę po wyciskaniu soków
    zapach świeżości w ubraniach i pościeli dzięki olejkom eterycznym
    szafka pełna kasz i ziaren, pakowanych w papierowe torebki
    olejek ze słodkich migdałów do twarzy i olej kokosowy do ciała zamiast przemysłowych kosmetyków
    przemyślane zakupy i niewyrzucanie jedzenia
    zabawa z dzieckiem zamiast sprzątania – czyli dbanie o równowagę 😉

    Odpowiedz
    • Marysia Pabich
      Marysia Pabich

      Ewa, miło mi przyznać pierwszą nagrodę za „domowy kompostownik i zadowolone dżdżownice, jedzące pożywną pulpę po wyciskaniu soków”.
      Gratuluję :)

      Odpowiedz
  7. Anna

    Mój sposób na ekologiczny dom to… przede wszystkim dobra organizacja. Do sklepu chodzę raz w tygodniu i zawsze z przygotowanymi uprzednio: listą zakupów (nie kupuję niczego co nie jest na niej uwzględnione, nie pamiętam kiedy zmarnowałam po raz ostatni jakieś jedzenie), eko-toreb na produkty i (ostatnio zakupionych dzięki inspiracji uzyskanej tutaj :) ) woreczków do prania, które służą mi jako torebki do warzyw i owoców. Oprócz tego, dzięki zakupowi kompostownika ograniczyłam diametralnie ilość śmieci (aż sama nie mogę uwierzyć, że dzięki niemu kosz zapełnia się raz na 2-3 tygodnie, a nie jak kiedyś raz na 2-3 dni). Śmieci segregujemy, osobno zbieramy nakrętki od butelek. Ostatnio odkryłam orzechy piorące i się w nich zakochałam, doceniłam ogromną wartość octu i sody w gospodarstwie domowym, dzięki czemu coraz bardziej odchodzę od wszelkich chemicznych środków czyszczących. Powoli przekonuję się także do wielorazowych środków higieny osobistej, a moje (przyszłe) dzieci planuję obowiązkowo wielopieluchować. :) Zainwestowałam także w kocioł centralnego ogrzewania na pellet, dzięki czemu dokładam już 3 zimę ziarenko do zmniejszenia (i tak niestety horrendalnego) stężenia PM10 i PM2,5 w mojej miejscowości. Dołączyłam także do grupy na FB dotyczącej idei Zero Waste, gdzie szukam sposobu jak ograniczyć przede wszystkim ilość kosmetyków i odpadów, które wynikają z ich użytkowania.
    Mam nadzieję, że takich „żuczków” jak ja, które małymi kroczkami zwiększają swoją świadomość ekologiczną i dbają – według własnych możliwości – o nasze wspólne dobro jest coraz więcej. W nas siła! :)

    Odpowiedz
  8. Patrycja

    Do niedawna słowo „ekologiczny” wywoływało na moich gęsią skórkę, a „ludzi” ekologicznych uważałam za nawiedzonych (wybaczcie). Kiedy to jesienią razem z dzieciakami na zmianę zaczęliśmy chorować, stwierdziłam, że mam dość tego i pora coś zmienić. Dodatkowo u córki podejrzewam mutację MTHFR i zaczęłam bliżej przyglądać się temu zagadnieniu. Okazało się, że mogę jej pomóc ograniczając chemię gospodarczą w domu. Początkowo wydawało mi się to niemożliwe, no bo jak ja mam ją wyeliminować. Używamy jej do czyszczenia wszystkiego. A więc jak?
    Poczytałam trochę i okazało się, że nie jest źle, a chemię mogę w prosty sposób zamienić na „mikstury” z produktów, które mam w domu. Tak więc w ruch poszła soda oczyszczona, ocet i kwasek cytrynowy. Nie powiem, ciężko było mi się przestawić z chemicznego zapachu kibelka, na ten octowy. Ale po kilku myciach nie zwracam na to uwagi. Teraz używam już głównie domowych sposobów do sprzątania, jednak na oku mam produkty do sprzątania firmy Yope. Ich krem do rąk z zieloną herbatą to mistrzostwo świata, a skóra moich rąk po zminimalizowaniu użytkowania chemii gospodarczej i zaczęciu stosowania tego kremu jest w końcu taka jak powinna być.
    Aby być bardziej eko i ograniczyć produkcję trudnych do zutylizowania śmieci, postanowiliśmy zainwestować w drewniane, szklane oraz stalowe (stal szlachetna) akcesoria do użytku domowego. Na pierwszy ogień poszły dodatki i akcesoria kuchenne oraz łazienkowe.
    Siatki i siateczki, no nie sposób ich czasem nie wziąć, ale staram się ograniczać to do minimum. Od pewnego czasu, w każdej torbie, plecaku, czy wózku mam bawełniane torby i tam wrzucam zakupy.
    Najbardziej jednak spodobało mi się wykorzystywanie i kupowanie używanych rzeczy. Olx jest moich ulubionym portalem, na którym odnajduję używane meble, akcesoria i ubrania, które z chęcią pozyskuję.
    Co do zanieczyszczenia powietrza, to na szczęście jestem niezmotoryzowana. Jeśli muszę coś gdzieś załatwić idę na piechotę, albo korzystam z transportu miejskiego. Wiadomo jak trzeba gdzieś pojechać dalej to jedziemy autem.
    Nadal największy kłopot sprawia nam segregacja śmieci, przy małych dzieciach jest ich sporo i nie zawsze radzę sobie jeszcze z ich ogromem. Aż wstyd, ale produkujemy rodziną tyle co cały nasz blok.

    Tak więc, mój sposób na ekologiczny dom to przedewszystkim ograniczenie chemii gospodarczej i kosmetycznej, zamiana „majdanu” domowego na ten, który można zrecyklingować i zaufaniu temu co daje nam natura (na szczęście mam brata zielarza, więc zawsze pomoże).

    Widzę, że jeszcze bardzo dużo pracy przed nami, ale czuję że wkręcimy się na maxa.

    Odpowiedz
  9. Dorota

    Mój sposób na ekologiczny dom to parownica Karcher, myje nią wszystko: Podłogi, okna, kuchnie, łazienkę, czyszczę nią pralkę i zmywarkę, fugi, piorę nią dywany i tapicerkę samochodu, właściwie nie kupuje chemii. Resztę sprzątam soda i octem ☺

    Odpowiedz
  10. JEEP

    Daleko mi do mistrza ekologii, ale przecież „nie od razu Rzym zbudowano”. W moim przypadku sprawdza się metoda małych kroków, która powoduje, że stopniowo zmieniam przyzwyczajenia całej rodziny, prawie dla nich niezauważenie. Początkowo moją motywacją wcale nie była ekologia, ale zdrowszy styl życia (impulsem do zmian była ciąża). Zaczęłam więc wymieniać kosmetyki na naturalne, ekologiczne. Używamy teraz zarówno kosmetyków naturalnych gotowych, jak i surowców, których można używać saute albo do przygotowania samodzielnie kosmetyku (np.masło shea, czarne mydło czy olej kokosowy). Również ze względu na bezpieczeństwo dzieci i moją egzemę zamieniłam standardową chemię do sprzątania na łagodne specyfiki ze sklepów ekologicznych, których nie kupuję wcale w hurtowych ilościach, bo okazuje się, że można skutecznie sprzątać dom wodą czy ściereczkami z mikrofibry, a do trudniejszych zabrudzeń użyć sody, octu i olejków eterycznych. Zamiast plastikowych siatek mam kilka przecudnej urody toreb bawełnianych, których wcale nie kupowałam specjalnie, tylko dostałam jako dodatek do zakupów w kilku sklepach internetowych. Działaniem proekologicznym jest też odpowiednie planowanie zakupów, żeby nie marnować żywności. Cięęęężko mi to szło do czasu pewnego kryzysu finansowego w moim portfelu. Nauczyłam się wtedy planować zakupy z kartką i długopisem, po uprzednim przejrzeniu lodówki i szafek (a jako że mam słabą silną wolę, to obowiązek zakupowy zrzuciłam na męża – mężczyzna po prostu idzie i kupuje to, co ma na liście zakupów). Największe wyzwanie ekologiczne dla mnie to zmniejszenie ilości śmieci, których pięcioosobowa rodzina jest w stanie wyprodukować sporo. Mam nadzieję, że ambitne plany założenia kompostownika w ogródku mojego przyszłego domu (to już w tym roku) pomogą uporać się i z tym problemem. A dzięki ogródkowi zamierzam zmniejszyć produkcję żywności w sposób przemysłowy, bo będę mniej kupować w sklepach, skoro sama sobie wyhoduję trochę jedzonka 😉 Nie bez znaczenia dla świata będzie wsparcie, jakim będzie mój ogród dla zagrożonych pszczół. Rozmarzyłam się – jeszcze sobie zasłużę na tytuł ekologicznej pani domu!

    Odpowiedz
  11. Marysia Pabich
    Marysia Pabich

    Dziękuję wszystkim za udział w konkursie.
    Dziękuję, że podzieliliście się swoimi pomysłami. Dla to była duża dawka motywacji do działania i dalszego kroczenia tą drogą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *