Jak zdrowe odżywianie zmienia życie? – historie czytelniczek

2

Wiem, że do zmiany odżywiania potrzebna jest motywacja, bo od samego czytania nic się nie zmieni, trzeba działać. A jedną z lepszych form medytacji są pozytywne historie innych osób. Dlatego w sierpniu poprosiłam moich czytelników o podzielenie się swoimi historiami.

Przeczytaj jak zdrowe odżywianie wpłynęło na ich życie i zacznij zmieniać swoje :)

.

Grażyna

zdrowe przepisyWiem i przekonałam się, że dieta roślinna bardzo mi służy. Choć wcześniej miałam przekonanie, że to nie dla mnie, że jednak będzie mi brakowało białka w postaci mięsa. Po przeprowadzeniu tzw. diety Daniela przekonałam się, że takie jedzenie bardzo mi smakuje i faktycznie bardzo dobrze się czuję. Jedyny kłopot to czas na przygotowanie posiłków. Bo jednak przy wprowadzanie takiej zmiany ważne jest, by zawsze było coś przygotowane wcześniej, powrót do domu po pracy na wilczym głodzie przy pustej lodówce, albo samych surowych warzywach, to dla mnie były ciężkie chwile. Ale myślę, że z czasem nabiera się wprawy i nie jest tak źle.

Zmiana sposobu odżywiania dała mi poczucie, że jednak mogę żyć bez słodkich przyjemności, dała mi opamiętanie w ilości spożywanego jedzenia i świadomość tego, że jeśli pozwalam sobie na słodycze, momentalnie rośnie obwód mego pasa – zdecydowanie mi nie służą. A zatem świadomość ciała, lepszego samopoczucia (zdrowie). Wiem, że chcę tej zmiany (zupa kalafiorowa wg Twego przepisu (wersja krem) – przepyszna). Ostatnio zrobiłam, tak sama dla siebie (bo miałam ochotę na COŚ) carpaccio z buraka – delicje, smakowało wybornie.

Czego potrzebuję? Tak wiedza (także od Ciebie Marysiu, za co dziękuję) jest potrzebna, no i dobra organizacja, czyli muszę myśleć o jedzeniu zabieranym do pracy oraz o tym co w domu. Pozostaje mi być cierpliwą i małymi krokami wprowadzać w życie.

.

Iwona

zdrowe odżywianiePo pierwsze, mój syn w przedszkolu często chorował. Pewnego dnia przeraził mnie widok półki w kuchni: była pełna leków. Nie chciałam dłużej faszerować tym dziecka. Znalazłam pediatrę, który uświadomił mi, jakie znaczenie ma to, co jemy. No i zaczęliśmy zmiany. Mięso od sprawdzonych hodowców, warzywa od lokalnych rolników, więcej kasz. Efekty były wspaniałe! Mniej chorób, naturalne sposoby radzenia sobie z nimi.

Ale postanowiłam iść krok dalej, bo zawsze jadłam mało mięsa i zdecydowałam, że nie chcę już jeść zwierząt.

Szukając wegetariańskich przepisów trafiłam na Waszą stronę. Dzięki niej zaczęłam pogłębiać wiedzę na temat zdrowego żywienia. Kurs o odporności dzieci był super. (Tego o tłuszczach jeszcze nie miałam czasu obejrzeć). Przepisy rewelacyjne. Dzięki Twojej i jeszcze kilku wegańskich stronach www moje życie stało się prostsze 😃

Jemy dużo zdrowiej, nie liczymy kalorii, jesteśmy szczupli i pełni energii. Gotowanie nie zajmuje dużo czasu.

Gdy zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to, co jem i używać naturalnych kosmetyków, znacznie poprawił się stan mojej cery i włosów. Od ok. roku nie jem mięsa i dzięki Tobie odkrywam strączki, które stwarzają niesamowite możliwości. Reszta mojej rodziny jada mięso okazjonalnie. Ale w domu go nie przygotowuję. Soczewica rządzi :) Właściwie nie chorujemy. Jeśli już, to ratujemy się naturalnymi sposobami leczenia i jest ok :)

Żałuję czasem, że wcześniej nie zdecydowałam się na zmiany. Jak zrezygnowałam z jedzenia mięsa, poczułam się autentycznie wyzwolona. Gdy pierwszy raz wypiłam samodzielnie przygotowane mleko migdałowe, poczułam, że to jest to, że jestem w domu! Mleko zwierzęce zawsze mi „przeszkadzało”. Najgorszym wspomnieniem dzieciństwa jest przymus jedzenia zupy mlecznej… Cieszę się, że mój mąż chętnie przestawił się na dietę roślinną. Gdy słyszy współczujące komentarze, typu: brak schabowego na obiad, to z uśmiechem odpowiada, że o niebo lepsze są kotlety soczewicowe :)

.

Katarzyna

jak jeść zdrowoJestem nadal pełna podziwu dla tego co robisz. Wywróciłaś mój świat kulinarny do góry nogami. Aż się wzruszyłam, gdy moje dziecko ostatnio zamiast wołać o chrupka czy coś innego bez wartości, poprosiło o orzechy. Chętnie też pije koktajle, nawet te zielone. Mój mąż także pokochał koktajle, jak również warzywne obiady.

Moja córka zaczęła teraz przedszkole i niestety widzę, jak wiele błędów żywieniowych jest tam popełnianych. Skorzystałam z Twojej rady, by śniadania jadła w domu i nadal króluje u nas owsianka i kasza jaglana. W przedszkolu za to chleb z szynką lub z białym serem (czego moja córka nie zjada) oraz te same warzywa codziennie. Na śniadanie szynka, w zupie kiełbasa, a na drugie jeszcze jakieś dodatkowe mięso. Staram się po powrocie do domu uzupełniać nasze menu o to, czego nie było w przedszkolu. Po głowie krąży mi także myśl, by w przyszłości wybrać się do Pani Dyrektor i zaproponować jej zmianę sposobu żywienia, ale teraz jest jeszcze za wcześnie na to. Uważam, ze wykonujesz świetną pracę. Uświadomiłaś mi, jak dużo błędów popełniałam, co na pewno miało wpływ na nasze zdrowie. Idzie sezon chorowania, a ja optymistycznie patrzę w przyszłość.

.

A ja jeszcze raz dziękuję osobom, które podzieliły się ze mną swoimi przeżyciami. Dziękuję!

>

Chcesz podzielić się swoją historią? Zostaw komentarz, być może pomożesz innej osobie zrobić pierwszy krok do zdrowia :)

2 Responses

  1. Kasia z To Dopiero Poczatek

    Chcę opowiedzieć historię mojej córki. Od kiedy poszła do żłobka chorowała nieustannie. Katar nigdy nie kończył się tylko katarem. W ciągu roku – 8 razy przechodziła antybiotykoterapie. I tak dwa lata z rzędu. Lekarze leczyli objawy i nie proponowali niczego na odporność. Wreszcie poszlam do lekarza medycyny naturalnej. Od ponad trzech miesiecy codziennie podaje jej sproszkowana kurkumę, imbir i cynamon. Rozpuszczone w wodzie na łyżeczce lub w postaci złotego mleka. Dacie wiarę ze od tych ponad trzech miesiecy nie opuściła ani jednego dnia w przedszkolu? Jestem przeszczesliwa😄

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *