Historia o tym jak brat nauczył mnie kochać Święta Bożego Narodzenia

6

Pamiętam jako dziecko jak cieszyłam się z każdych nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Już kilka dni wcześniej wraz z rodzeństwem szukaliśmy po całym domu prezentów, mając cichą nadzieję, że jednak ich nie znajdziemy i podczas wigilii będziemy mieć niespodziankę. Ale samo poszukiwanie było świetną zabawą, a w momencie kiedy zostawaliśmy sami w domu emocje były ogromne. Tydzień przed wigilią całą rodziną ubieraliśmy choinkę. A potem godzinami bawiliśmy się wiszącymi na niej ludzikami, budując im domki przy kolorowych światełkach. Sama wigilia to był czas magiczny, do dzisiaj pamiętam jak jedna z babć ustawiła na stole świeczki pływające w kieliszkach. Nie mogłam oderwać od nich wzroku przez cały wieczór. Nie pamiętam co jedliśmy, w co byłam ubrana, nawet ile miałam lat ale świeczki pamiętam do dziś.

Później kiedy miałam kilkanaście lat, święta straciły większość swojego uroku. Wiązały się z dużą ilością przygotowań. Im więcej pomagałam w kuchni, tym większą czułam presję, że coś nie wyjdzie, nie będzie smakować, zostanie skrytykowane. Zniknął Święty Mikołaj, a prezenty straciły swój urok, gdyż przeważnie nie były już niespodzianką. Kolorowe choinki, spotykane na każdym kroku zrobiły się kiczowate i często były przedmiotem rodzinnych żartów. Rozmowy z babciami i ciotkami przy stole często przypominały przesłuchania i miałam ochotę jak najszybciej uciec do swojego pokoju.

Ponownie pokochałam święta, kiedy mój o 14 lat młodszy brat miał około 5-6 lat. Obserwowanie jak cieszy się ze świątecznej atmosfery było bardzo ciekawym doświadczeniem. Podczas gdy dorośli martwili się, że choinka jest lekko krzywa, nie ma śniegu, ciasto nie wyrosło równo i nie wiadomo w co się ubrać, dla niego wszystko było najwspanialsze. Nasza choinka była zawsze najpiękniejsza, a Mikołaj najprawdziwszy (tylko czemu taki podobny do Ani). Brat cieszył się nawet z małej gwiazdki powieszonej na oknie. Przy stole jak każde dziecko mógł wysiedzieć tylko chwilę, bardziej niż na jedzeniu zależało mu na spędzaniu czasu z najbliższymi. Wróciliśmy do wspólnego śpiewania kolęd. Pokochałam świąteczne przygotowania, wyrabianie drożdżowych ciast i wspólne lepienie uszek.

Teraz mając prawie 4 letnie dziecko ponownie obserwuję tę radość. Już mamy w domu piękną choinkę z dużą ilością drewnianych ludzików, wiszą na niej nawet kupne cukierki (normalnie nie pojawiają się u nas w domu ale w święta wszystko jest dozwolone). Patrzę jak Hania się cieszy z każdego drobiazgu i cieszę się razem z nią. Już nie mogę się doczekać świąt. Dwa dni przed świętami zawsze staram się spędzać w domu rodziców, wspólnie z mamą szykując wszystkie potrawy. Z ubraną choinką i kolędami w tle te dwa dni mają dla mnie chyba więcej uroku niż pierwszy i drugi dzień świąt. Zawsze robiłam wszystko aby nie być wtedy w pracy (zdarzało mi się nawet brać bezpłatny urlop). Bez tego święta nie byłyby pełne.

Wiem, że święta w tym roku będą wyjątkowo piękne, nawet bez śniegu. Hania nie pozwoli mi zapomnieć, że najważniejszy jest wspólnie spędzany czas. Mam nadzieję, że uda mi się tak rozplanować czas aby nie czuła, że świąteczne przygotowania są ważniejsze od niej. I wreszcie spotkam się z moją siostrą i jej rodziną, za którą tak bardzo tęsknie.

.

Życzymy Ci, aby Święta Bożego Narodzenia były dla Ciebie czasem wypełnionym miłością i radością, tak samo jak każdy mijający dzień. Odrzuć troski i zmartwienia. Każdy ma problemy i gorsze dni, ale nie warto się nimi przejmować. Postaraj się znaleźć szczęście w tym co Cię otacza, a wtedy ono już Cię nie opuści, nigdy :)

.

6 Responses

  1. Marta

    Piękny wpis! Aż mi się łezka w oku zakręciła. Wyjeżdżając do Azji wiedziałam, że będę bardzo tęsknić podczas świąt za rodziną i tą atmosferą w wigilijną noc. Jakoś udało mi się to uczucie schować, a teraz po przeczytaniu postu znów wszystko daje o sobie znać. Dla mnie święta są ulubioną porą roku, właśnie ze względu na czas spędzony z rodziną. Rodzinne rozmowy, dyskusje i często żarty nabierają wtedy zupełnie inny charakter :) Wiadomo, że będąc dzieckiem wrażenia są zupełnie inne i niezapomniane. Często też wracam w myślach do tego uczucia, emocji związanych z szukaniem prezentów a potem całonocną zabawą nowo nabytymi zabawkami. A samą część przygotowawczą też bardzo lubię, zawsze mnie bawiło wielkie sprzątanie domu. Bardzo dobrze w pamięci pozostał mi zapach „świeżości” po świątecznym sprzątaniu. I to uczucie spełnienia kiedy wiedziałaś, że kurz zniknął nawet z najgłębszych zakamarków twojego pokoju. Ściskamy mocno i życzymy WESOŁYCH ŚWIĄT :) !

    Odpowiedz
  2. Mamusia Lolusia

    Twój wpis jest wyjątkowy. Święta oczami dziecka są szczególne, to dorośli często na własne życzenie psują sobie ten czas. Czasami chciałabym być dzieckiem by poczuć znów radość z takich najdrobniejszych rzeczy :) Radosnych Świąt :)

    Odpowiedz
  3. Panna Joanna

    Bardzo „ciepły” wpis… który jeszcze bardziej wprowadził mnie w rodzinną atmosferę świąt. Już nie mogę się doczekać jak za chwilę będę pakować walizkę i jutro wyruszymy w podróż w rodzinne strony… :)

    Wspaniale, że Wy też pielęgnujecie w Waszym domu ducha świąt!

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *