Obóz treningowy z dzieckiem

Ostatni tydzień lutego spędziliśmy na obozie treningowym w Jagniątkowie (okolice Jeleniej Góry) z zaprzyjaźnionym klubem WKS Śląsk Wrocław. Na obóz wybraliśmy się całą rodziną, czyli ja, Tomek i Hania, która na obozie obchodziła swoje trzecie urodziny. Wspaniała, prawie letnia pogoda pozwoliła nam przebyć wiele kilometrów biegając i spacerując (nie pamiętam, żebym kiedyś w lutym biegała w krótkich spodenkach ;-)).

Z uwagi na to, że pojechaliśmy z dzieckiem, wyjazd wymagał od nas dobrej organizacji czasu ale chcieć to móc :) Hania budziła nas codziennie przed 7 rano, także na start mieliśmy już półtorej godziny dłuższy dzień niż pozostali, którzy wstawali na śniadanie o 8:30. O godzinie 9:00, gdy cała grupa kończyła dopiero śniadanie, ja już wychodziłam biegać. Wracałam koło 11 i wtedy na trening wychodził Tomek. Korzystając z braku śniegu udało mi się zrobić trzy długie treningi na mapie, dwa wymagające crossy po lesie i 2,5 godzinną wycieczkę biegową. W czasie gdy ja biegałam Tomek spacerował z Hanią, także nawet nasza córeczka zrobiła na obozie dość dużo kilometrów :) Po obiedzie wspólna drzemka z Hanią i czas ruszać na drugi trening (przeważnie rozbieganie, rytmy i długie rozciąganie). Pozostały czas spędzaliśmy z Hanią na budowaniu domków z klocków, układaniu puzzli i bieganiu po korytarzu :) Sił wystarczało także na wieczorny film, gdy Hania już spała.

Jagniątków to idealne miejsce na tego typu obozy, nasza baza znajdowała się przy samym lesie, także wystarczyło wyjść z budynku i już można było cieszyć się pięknem przyrody. Z Jagniątkowa szlakami górskimi można dojść lub dobiec na Śnieżkę i Szrenicę lub bardziej płaską drogą pod reglami dostać się do Szklarskiej Poręby albo Karpacza. W najbliższej okolicy jest także kilka map do biegów na orientację. W ośrodku codziennie dostawaliśmy wegetariańskie obiady oraz kolacje, a na śniadania jedliśmy naszą ulubioną owsiankę. Jedyne czego nam brakowało to plac zabaw dla Hani, ale sama Hania się tym nie przejmowała i zjeżdżała z kamieni albo ze skarpy z suchymi liśćmi 😉

Pod koniec obozu poprowadziłam dla wszystkich uczestników zgrupowania prezentację o zdrowym odżywianiu, dokładając kolejną cegiełkę do naszej misji pod tytułem „Jak zdrowo żyć” :)

Tydzień w górach pozwolił nam zapomnieć o codziennych troskach i obowiązkach. Można spędzić fajne ferie zimowe nawet jak nie ma śniegu. To były wspaniałe wakacje dla ducha i ciała :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *