Rzuciliśmy pracę na etacie by realizować nasze pasje i gonić marzenia

25

Nadszedł w końcu ten dzień, bardzo szczególny dla nas obojga. Wyjątkowy z wielu powodów, małych i dużych, ale zapamiętamy go przede wszystkim dlatego, że jest to dla nas pierwszy dzień na nowej drodze życia. Nie… to nie ślub. Ten mamy za sobą już prawie dziesięć lat temu. Wraz z końcem czerwca oboje zakończyliśmy naszą wieloletnią pracę na etacie. Przed nami zupełnie nowy rozdział w naszym życiu. Jesteśmy przeszczęśliwi, przerażeni i niezmiernie podekscytowani :) W tym wyjątkowym dla nas dniu podzielimy się z Wami naszymi przemyśleniami i opowiemy szerzej dlaczego zrezygnowaliśmy z bezpiecznej i dobrze płatnej pracy na rzecz zupełnie nieznanej przyszłości, oraz co zamierzamy z naszą wolnością zrobić, jaki mamy plan.

 .

Marysia

Aby opowiedzieć o motywach mojej decyzji muszę muszę cofnąć się trochę w czasie. Kilkanaście lat temu zdałam maturę i nie bardzo wiedziałam co dalej. Zaczęłam studiować ekonometrię nie zdając sobie do końca sprawy z tego co to słowo znaczy. Wybrałam ją dlatego, że kuzyn tam studiujący powiedział że jest trudno i dużo matematyki. Od dawna wiedziałam że jestem dobra z matmy :)

W trakcie studiów trzeba było odbyć praktyki i tak trafiłam do mBanku. Tylko dlatego że znajomy mi to załatwił. Nie dlatego, że zawsze marzyłam o pracy w banku. W sumie nawet nie wiedziałam co się w banku robi. I tak już zostałam. Było dużo ciekawej pracy, wyjazdów i wiele fajnych osób. W tym miejscu wszystkim bardzo dziękuję. W raz ze zmianami struktury przeszłam z departamentu marketingu do sprzedaży, a dalej do analiz finansowych, cały czas zajmując się prawie tym samym.

Po 9 latach nadszedł moment zmian, wreszcie wiem co chcę w życiu robić. Znalazłam pasję, która daje mi wiele satysfakcji. To nie jest tak, że wygraliśmy milion w totolotka i teraz będziemy leżeć do góry brzuchem. Mam wiele wątpliwości i wiem, że nie będzie łatwo i kolorowo jak w filmie. Ale chcę spróbować.

1,5 roku temu przestałam jeść mięso i chociaż może się to wydawać ograniczeniem, mnie pozwoliło otworzyć szerzej oczy i zobaczyć świat jakiego nie znałam. Wiele osób wróżyło mi, że nie wytrzymam nawet miesiąca :) Na szczęście tak się nie stało. Uwierzyłam po pierwsze w siłę własnego umysłu, wiem że można robić coś inaczej niż wszyscy, po swojemu. Po drugie zobaczyłam, że nie wszystko jest takie jak uczą nas w szkołach i mówią w telewizji. Zaczęłam uważniej patrzeć na różne rzeczy i bardziej świadomie podejmować decyzje i kierować swoim życiem.

.

Tomek

Po zakończeniu studiów informatycznych poszedłem do mojej pierwszej pracy w pełnym wymiarze godzin. Pracowałem wcześniej w firmie Marysi taty, pomagałem rodzicom, udzielałem korepetycji, imałem się innych dorywczych zajęć, ale nic z tego nie mogło mnie przygotować do pracy w pełnym wymiarze godzin. Wiedziałem natomiast, że każdy tak pracuje, że ważne jest znalezienie dobrej pracy i że z czegoś trzeba przecież żyć (a mieszkaliśmy już wtedy z Marysią we własnym mieszkaniu). Zgłosiłem się więc na rekrutację do firmy, która ogłaszała się na uczelni i zostałem przyjęty. Mijały miesiące podczas których nauczyłem się wiele nowych rzeczy i poznałem ciekawych ludzi. Coś mnie jednak ciągle męczyło i z dnia na dzień czułem się tam coraz gorzej, aż w końcu pewnego wieczoru podczas szczerej rozmowy z Marysią powiedziałem w końcu na głos to, co w głębi serca czułem od dawna. Chciałem odejść i poszukać swojego miejsca gdzie indziej. Następnego dnia złożyłem wypowiedzenie.

Kolejnej pracy nie szukałem długo. Marysia powiedziała mi o rekrutacji w jednym z wydziałów w mBanku, do którego całkiem nieźle pasowałem z moim doświadczeniem i ukierunkowaniem technologiczno-biznesowym. Zgłosiłem się i po kilku spotkaniach na kolejnych stopniach rekrutacji dostałem pozytywną decyzję. W mBanku spędziłem następnych sześć lat. Uczyłem się jak działa bank od środka i byłem zafascynowany ogromem pracy jaka kryje się za plecami tego jednego człowieka z obsługi w placówce, albo za jednym linkiem na stronie internetowej. Kiedy idziesz do banku jako klient i chcesz zamówić kartę kredytową, to siadasz wygodnie w fotelu, wypełniasz formularz, składasz podpis i gotowe. Nie zdajesz sobie sprawy z tego ile osób pracuje na to, aby ta karta dotarła do Ciebie i sprawnie działała. Fascynuje mnie ten wielki mikroświat z mnóstwem trybów i trybików połączonych tak dużą siecią powiązań, że nie znajdziesz nikogo, kto potrafiłby wymienić je wszystkie. Cieszę się, że mogłem być tego częścią.

Na początku pracowałem jako członek projektów, analityk, specjalista od dogadywania się z IT. Pomagałem spinać i optymalizować procesy, projektować nowe produkty i usprawniać te istniejące. Później przez ponad rok mogłem zarządzać własnym wydziałem, ale opuściłem to stanowisko kiedy rozpoczął się projekt Nowego mBanku. Ogromne wyzwanie, duża presja i duża odpowiedzialność, ale jednocześnie wielka satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. Tak można ten projekt podsumować. A jednak coś było nie tak…

Dzięki temu że pracowałem na różnych projektach i w różnych departamentach praca była cały czas ciekawa. Poznawałem nowe rzeczy, uczyłem się, rozwijałem. Dobrze zarabiałem, nie miałem konfliktów, pracowałem z wieloma wspaniałymi ludźmi, których podziwiałem. Myślę, że byłem jednym z najbardziej zadowolonych pracowników w naszej organizacji. Mimo tego z biegiem czasu gdzieś głęboko w mojej podświadomości narastało przeświadczenie, że powinienem poszukać mojego miejsca gdzie indziej. Możliwe że wiesz jak to jest. Oglądasz lub czytasz czasem w internecie filmy lub strony o ludziach, którzy rzucili wszystko w diabły i ruszyli w nieznane podążając za swoimi marzeniami i myślisz sobie: „Fajnie by było też tak zrobić”. Lecz jednocześnie od razu pojawia się strach, który zaczyna dusić każdą taką myśl już w zarodku. „Ale co ja właściwie będę robić? To się nie uda. Braknie mi pieniędzy. Mam stałe źródło dochodów i rodzinę, po co ryzykować? Może później...”. W ten sposób mijają kolejne miesiące, a człowiek przyzwyczaja się do tych myśli i akceptuje rzeczywistość zostawiając swoje marzenia za zasłoną, którą boi się odsunąć. Tak przynajmniej było ze mną. Myślę, że ostateczna decyzja była tak trudna przede wszystkim dlatego, że lubiłem swoją pracę w mBanku. Kiedy zadaję sobie pytanie dlaczego z niej zrezygnowałem nie potrafię podać innej odpowiedzi niż: „Czułem, że to jest właściwa decyzja„. Steve Jobs powiedział:

Patrzyłem w lustro każdego ranka i pytałem siebie: „Jeśli dziś byłby ostatni dzień mojego życia, to czy chciałbym robić to, co będę dziś robić?” I jeżeli zbyt wiele dni z rzędu odpowiedzią było „Nie”, wtedy wiedziałem, że trzeba coś zmienić.

I tak właśnie się czułem. Było fajnie, bezpiecznie, dostatnio, ale w głębi serca czułem, że muszę poszukać czegoś innego.

Niesamowite było to, że kiedy w końcu podjąłem decyzję, a było to w grudniu 2013, i zakomunikowałem ją Marysi, to okazało się, że ona myśli dokładnie tak samo. Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że choć różnimy się od siebie znacznie, to jednak dobraliśmy się idealnie. Porozmawialiśmy o tym i uznaliśmy, że warto poczekać do premii, która w mBanku jest wypłacana na przełomie I i II kwartału i stanowi sporą część wynagrodzenia. Jest to zastrzyk gotówki, którym ciężko wzgardzić. Wtedy też zrodził się pomysł nowego bloga, który niedługo później wdrożyliśmy w życie.

Decyzja o porzuceniu etatu to jedno, a plan co robić dalej to drugie. Na pewno chcemy odpocząć i pierwszy raz od dawna mieć prawdziwe wakacje, dlatego lipiec i sierpień będziemy podróżować, relaksować się i szukać inspiracji. Od września, kiedy Hanka pójdzie znów do przedszkola, zajmiemy się własną działalnością. W przeciwieństwie do Marysi, która ma dość sprecyzowane plany, ja nie wiem co chciałbym dokładnie robić. Mam mnóstwo pomysłów i chciałbym spróbować wielu rzeczy. Wspólnym mianownikiem niemal wszystkiego, co przychodzi mi do głowy jest pomaganie innym. Być może to jest właśnie to, czego w moim życiu brakuje.

.

Co dalej?

Najbliższe dwa lata możemy żyć z oszczędności, nawet jeśli nic w tym czasie nie zarobimy. Co będzie później, czas pokaże. 24 miesiące to dużo i wiele może się wydarzyć. Kto wie co przyniesie życie…? Marysia będzie rozwijać się w kierunku dietetyki i zdrowego żywienia. Chce także bardziej zaangażować się w jogę, która staje się powoli stałym elementem naszego życia. Nadal nie odłożyła na kołek swoich butów do biegania i w kolejnym sezonie znów zamierza powalczyć. Ja z kolei nie mam jeszcze precyzyjnych planów. Będę szukał swojego miejsca w życiu imając się wielu różnych rzeczy. Na pewno chciałbym zaangażować się w edukację finansową wśród młodzieży oraz propagować „ludzkie” postawy w zarządzaniu pracownikami (wierzę, że to jest klucz do zaangażowania i efektywności w pracy). Mam też kilka innych, bardziej kontrowersyjnych pomysłów, o których na razie pisać nie będę. Możesz śledzić nasze postępy na bieżąco na tej stronie. Każda istotna zmiana na pewno się tutaj pojawi :)

.

Podziękowanie!

Ciepłe słowa zachęty i wsparcia, jakie otrzymujemy od Was, Czytelników, są dla nas paliwem do dalszego działania. Jak wiatr wprawiający wiatraki w ruch, tak każde słowo komentarza czy zachęta, albo każda uwaga dodają nam skrzydeł i popychają dalej. Zaczęliśmy zaledwie kilka miesięcy temu, ale już dziś wiemy, że czas jaki poświęcamy na budowanie strony www.jakzdrowozyc.pl nie jest czasem straconym.

Bardzo, ale to bardzo Wam za to dziękujemy! :)

.

Na koniec zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmiku zgrabnie podsumowującego to, co czujemy i robimy. Być może „wali patosem„, jak powiedział mój brat, ale czasami nie da się inaczej ująć skomplikowanej kakofonii uczuć, jakie człowiekiem targają. Miłego oglądania :)

25 Responses

  1. Lidka

    Trzymam za Was mocno kciuki:) Z takim nastawieniem spełnią się Wasze plany i marzenia. Ja, trybik wielkiej maszyny, zazdroszczę Wam odwagi. Żyć zgodnie z własnymi pragnieniami, marzeniami to ogromny sukces w życiu. Sukces który jak piszecie może nie przełoży się na ogromne pieniądze, które niestety przesłaniają często człowiekowi to co w życiu najważniejsze, ale jest to sukces który daje szczęście, radość i uśmiech.

    Odpowiedz
  2. ZDROWUTNIA.pl

    To cudowne, że podążacie za tym co Was uszczęśliwia :-) Jestem pewna, że wszechświat otworzy Wam drzwi, nawet gdyby wydawało się Wam, że wokół są same ściany. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wskazówki „jak zdrowo żyć” 😉

    Odpowiedz
  3. Marta

    Trzymam za Was kciuki!!! Gratuluję odwagi, decyzji i wiem, ze na pewno będzie lepiej :)
    Powodzenia!

    Odpowiedz
  4. Krzysiek Tworus

    Marysia, Tomek – powodzenia na nowej drodze Waszego życia. Super że są jeszcze prawdziwie wolni ludzie i ich wolne wybory.

    Trzymajcie się :-)

    Odpowiedz
  5. dB

    A przecież o to właśnie w życiu chodzi =) Live the life! (szkoda, że tak mało jeszcze ludzi to rozumie)
    Podoba mi się Wasze podejście i sposób w jaki piszecie. Szczerze i otwarcie. Można by powiedzieć, że transformujecie w hipisów – przyznam, nie znałem Was od tej strony xP

    Peace and love wg starego poczciwego Boba

    Odpowiedz
    • dB

      to może też dam coś od siebie>>
      skoro macie tyle wolnego czasu to polecam lekturę Eckhart Tolle pt. „Potęga teraźniejszości” lub coś bardziej frywolnego np. „Niebiańska przepowiednia” – James Redfield

      Odpowiedz
  6. ewa

    Witam! Jestem belfrem, starym zgredem, lecz szaloną mam głowę. Podobają mi się tacy odważni jak WY. Mocno wam kibicuję na nowej ścieżce życia. Na blogach o zdrowiu i finansach spędziłam sporo dni i nocy. Właśnie nazwijmy to, że przeleciałam WASZ blog i przyznam, że podoba mi się jego prosta w odbiorze treści, no i tematy są na czasie. Będę WASZYM kibicem i chętnie WAS poczytam. Do następnego razu…

    Odpowiedz
  7. Marcin

    Powodzenia !! Wielki szacun, sam poszukuje tego co chciałbym robić w życiu dalej i wiem ze praca w korpo nie dla mnie, ale zanim znajdę co dalej począć za coś trzeba jeść :) Będę z ciekawością śledzić Wasze dalsze poczynania.

    Odpowiedz
  8. Kasia

    Odkrylam dzisiaj wasza strone i jestem pod wielkim wrazeniem. Zycze wam wytrwalosci w realizacji pragnien i celow. Na pewno bede czesto tu zagladac. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  9. Aneta

    Aż się popłakałam w trakcie oglądania. Po prostu wzruszyłam się, bo widzę tyle miłości.
    Gratuluję odważnej decyzji

    Odpowiedz
  10. Asia

    Bardzo ciekawy blog. Trafiłam tu dziś od biegowej blogerki i nie mogłam przestać czytać kolejnych artykułów! Podziwiam i przesyłam dobrą energię; choćbyście upadali 1000 razy, powstańcie 1001. Mocno trzymam za Was kciuki!
    Podzielcie się, proszę, na forum wrażeniami – jak to wygląda po dwóch latach – rozwojowo, planowo na przyszłość, finansowo.
    Wierzę, że będziecie kontynuować to dzieło.

    Odpowiedz

Odpowiedz na „Tomek PabichCancel reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *