Szukanie wegańskiego obiadu na mieście jest jak szukanie grzybów w lesie

1

Nawet jak uda Ci się coś znaleźć, to często jest niejadalne :) W Pabianicach lub Łodzi, czyli w naszej okolicy, mamy już obadane lokale i wiemy gdzie możemy zjeść coś ze smakiem, a gdzie lepiej nie zaglądać, ale podczas naszych podróży często jesteśmy zmuszeni eksperymentować z jedzeniem w zupełnie nowych lokalach. Zdarza się, że gorzko żałujemy wydanych pieniędzy, choć czasami jesteśmy też mile zaskakiwani (niestety rzadziej :(). Na bazie naszych doświadczeń spisaliśmy kilka podstawowych spostrzeżeń i porad dla tych z Was stołujących się poza domem i szukających zdrowych alternatyw.

Generalnie zasada jest wszędzie taka sama: im większe miasto tym łatwiej coś znaleźć. We wpisie ze spostrzeżeniami ze Szwecji wspominałem, że wegetarian i wegan w Polsce nie jest dużo, a co za tym idzie nie ma też wielu lokali specjalizujących się w takiej kuchni. Jednak rynek z roku na rok się rozwija i spodziewam się, że będzie ich przybywać. W Polsce najbardziej znaną siecią restauracji wegetariańskich jest Green Way, do którego chodzimy często i bardzo sobie chwalimy. Należy pamiętać o tym, że jest to sieć franczyzowa i nie jest dokładnie wystandaryzowana tak jak McDonalds, w związku z czym w różnych restauracjach można znaleźć różne dania. My najczęściej stołujemy się w Green Wayu w Galerii Łódzkiej oraz w Porcie Łódź. Różnica pomiędzy nimi jest spora i to nie tylko w menu, ale także w wielkościach porcji. Zawsze mam wrażenie, że w galerii dostaję więcej :) Inną sieciówką dostępną w Polsce jest BioWay. Byliśmy raz i było całkiem smacznie, choć nieco drożej. Wiele więcej napisać nie jesteśmy w stanie, ale może wśród czytelników znajdzie się ktoś, kto ma więcej doświadczenia z tą restauracją i napisze w komentarzu swoje wrażenia?

Poza sieciówkami można też znaleźć inne restauracje wegetariańskie lub mające w swojej ofercie specjalne menu dla wegetarian (więcej niż jedna pozycja ;)), ale często trzeba się trochę nachodzić. Nam z pomocą często przychodzi Vegemapa.pl, polecamy. Można tam szybko sprawdzić czy jakiś lokal w naszej okolicy oferuje to czego szukamy. Jeśli jednak nie znajdziesz nic w pobliżu, a zjeść coś trzeba, to nie ma wyjścia, zaczyna się kombinowanie. W takich sytuacjach wchodzimy po prostu do lokalu i pytamy obsługę o dania wegańskie/wegetariańskie i jeśli nie ma nic, co nam odpowiada, to pytamy o możliwość drobnych zmian w ofercie z menu, na przykład zupa bez śmietany czy pierogi z kapustą nie polane tłuszczem i skwarkami. Otwartość i uśmiech zazwyczaj pomagają i udaje nam się wspólnie coś wykombinować, szczególnie kiedy jest z nami Hania (bierzemy ich na litość ;)).

W ostateczności zawsze można znaleźć jakąś pizzerię i zamówić pizzę w wersji wege. Wielokrotnie spotkaliśmy się z oznakami totalnego zdumienia gdy prosimy o pizzę bez sera, ale do tego zdążyliśmy już przywyknąć :) Po pierwszym szoku obsługa zapisuje nasze fanaberie i idzie je zrealizować, choć zdarzało się, że po chwili wracała i musieliśmy tłumaczyć, że pizzę bez sera da się zrobić i się nie spali i ciasto nie będzie surowe i nie jesteśmy z sanepidu :)

Tak, tak. Każdy wegański obiad w nowym miejscu to przygoda :) A Ty, masz jakąś ciekawą historię związaną z wegetariańskim jedzeniem poza domem? Napisz, chętnie przeczytamy! :)

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *