Żywienie 3 latka – nasze doświadczenia

4

Wiele osób pyta czy nasze dziecko także jest na diecie wegańskiej. Ten wpis będzie o tym co je Hania. Głównie napiszę o tym co je w domu i u babć, które rozumieją i akceptują nasze podejście do odżywiania i nie karmią Hani słodyczami. Niestety w przedszkolu dostaje to samo co wszystkie dzieci i jak widziałam na wywieszonym jadłospisie nie raz zdarzają się słodkie naleśniki na obiad i tego samego dnia słodka bułka na podwieczorek, tym bardziej staramy się aby w domu jadła zdrowo.

Śniadania to przeważnie owsianka, staram się aby co najmniej raz w tygodniu była to kasza jaglana, a w weekend (jeżeli tylko jesteśmy w domu) jemy placki owsiane z powidłami (moje ulubione śniadanie) lub naleśniki z kaszy jaglanej (to jest zdecydowanie Hani ulubione śniadanie, zawsze woła o więcej). Generalnie z jedzeniem śniadań jedyny problem jaki mamy to czas. Na zjedzenie całości Hania potrzebuje ponad 20 minut, często ostatnie łyżki zjada już w butach i kurtce bo nic nie chce zostawić. Stwierdziła, że nie chce jeść śniadań w przedszkolu bo mama robi lepsze, a kanapek to ona nie lubi. Ze śniadań w przedszkolu zrezygnowaliśmy, co mnie bardzo cieszy bo niestety przeważnie serwują tam płatki z mlekiem i biały chleb z serem lub dżemem, czyli nic wartościowego.

Na obiady Hania najbardziej lubi zupy, hitem jest pomidorowa (staram się aby była z razowym makaronem albo brązowym ryżem) i buraczkowa. Z tego co wiem w przedszkolu Hania zjada chętnie wszystkie zupy, w domu nie je tylko gęstych zup kremów. Na drugie dania daję jej kaszę gryczaną, brązowy ryż lub komosę ryżową, wszystko suche bez żadnych sosów. Panie w przedszkolu mówią, że Hania chętnie je kotlety i to potwierdza się w domu, na słowo kotlecik od razu pojawia się uśmiech, przy czym nie ma dla niej znaczenia, że ten kotlecik jest z fasoli albo kaszy jaglanej, podobnie lubi pierogi (nadzienie nie ma znaczenia). Z surówek Hania je chętnie tartą marchewkę i buraczki, kapustę pekińską daję jej po całym liściu i też wcina ze smakiem.

W domu nie jemy standardowych kolacji w postaci kanapek. Wieczorne jedzenie Hani to raczej seria kilku przekąsek zjadanych podczas zabawy, są to najczęściej marchewka, orzechy, ugotowana ciecierzyca, wafle ryżowe, owoce (mandarynki, pomarańcze, grejpfruty, jabłka, kiwi) oraz prawie codziennie zielony (z zielono-listnych warzyw) owocowy koktajl z obowiązkowym dodatkiem w postaci mielonego siemienia lnianego i sezamu. Staram się też, żeby zjadała codziennie kiszonego ogórka (kiszonej kapusty na razie nie lubi).

Hania je też chętnie wszystkie moje zdrowe desery, ostatnio ulubione są pierniczki, które wspólnie piekłyśmy i dekorowałyśmy. Inne słodkie przekąski to suszone figi, daktyle i morele. Jak nie mamy nic upieczonego to czasem daję jej kawałek gorzkiej czekolady, innych słodyczy u nas w domu nie ma. Hania bardzo rzadko woła o słodycze, w moim odczuciu bardziej lubi czerwoną paprykę, którą potrafi zjeść całą na raz.

Zakupy w sklepach bardzo często robimy razem, Hania pokazuje na ciasta i kolorowe żelki ale tłumaczymy jej, że to jest niezdrowe i my tego nie jemy. Zawsze pokazuję jej co kupiliśmy dla niej pysznego, mandarynki, pomarańczę lub właśnie paprykę i to wystarcza aby nie upierała się przy kupnie słodyczy. Nie dajemy jej jogurtów, serków i zupełnie o to nie woła, owocowe koktajle z mleka roślinnego lub jogurtu z płatków owsianych całkowicie wystarczają. Ograniczyliśmy też zupełnie soki owocowe z kartonu, teraz Hania pije głównie wodę i herbatki owocowe z miodem i cytryną. Soki owocowe pojawiają się tylko na wakacyjnych wyjazdach (nie więcej niż szklanka dziennie).

4 Responses

  1. Aniko

    Widzę że nie tylko moje ma awersje do kapusty kiszonej przy jednoczesnej bezgranicznej miłości do ogórków kiszonych 😉
    Ciekawe skąd takie zamiłowanie – u mnie w rodzinie śmieją się że to pozostałość „ciążowych zachcianek mamusi” 😛
    U mnie też zazwyczaj nie ma problemów większych ze słodyczami (przeszło jej uzależnienie od czekolady zafundowane przez rodzinę i znajomych). Ostatnio tylko była na rodzinnym obiedzie „wpadka” bo dzieci oddane pod opiekę „opiekunki” zostały poczęstowane żelkami i jak już wcześniej wytłumaczyliśmy młodej co to są żelki i dlaczego my ich nie jemy („bo mają żelatynę” „a co to jest?” „to są zmielone kości zwierzątek” – nie mam zamiaru bawić się w udawanie że coś nie jest tym co jest, nie sprawia wrażenia że niszczę jej psychikę jak się niektórzy zarzekają że tak dzieci skończą gdy dowiedzą się co to jest ta „aromatyczna parówka” itp) podbiegła do mnie z buzią wypakowaną gumiżelkami z tekstem „mamusiu a Ala powiedziała że to nie są kości. Widzisz to są bez kości” – ciężko było tłumaczyć jeszcze raz przy ogólnych krytycznych spojrzeniach rodziny że co ja dziecku opowiadam i że czemu je tak smakowo ograniczam że tego nie jemy i żeby oddała to co ma w rączce (taka ze mnie bezczelna matka co nie przyjmuje poczęstunku). Z tego właśnie też do przedszkola nie posłałam (jeden z 4 głównych powodów) bo jak przeczytałam jadłospisy to jedyny dzień bez mięsa to był piątek gdzie też było jedyne danie z warzywami czyli: „zupa pomidorowa” (zapewne na kostce rosołowej lub z proszku albo przecieru pomidorowego) – przy jej potrzebie wpasowania się w grupę małe szanse byłyby żeby jadła to co jej przygotuję już nie mówiąc że musiałyby być to dania na zimno bo nie mieli tam możliwości nawet podgrzewania przyniesionych posiłków (ponoć takie wymogi sanitarne i nie mają naczyń do gotowania indywidualnego). Przez cały czas tylko kluski, makaron z cukrem i białym serem i inne mączne bezwartościowe posiłki.

    Odpowiedz
    • Marysia Pabich
      Marysia Pabich

      Niestety dzieci dostają słodycze dosłownie wszędzie, na każdą okazję, urodziny, imieniny, itd. Także od zupełnie obcych osób jak pani na kasie w sklepie. I wtedy całe tłumaczenie na nic bo jak już dostało to nie sposób zabrać :(

      Odpowiedz
  2. Magmarjo

    Fajny przepis na domowe żelki z witaminami można znaleźć na portalu Akademia Witalności aktualny wpis pozdrawiam.

    Odpowiedz
  3. Alamakota

    Moja 2,5 latka nigdy jeszcze nie jadła żelka, lizaka, cukierka, jogurtu słodkiego etc. W sklepie przy kasie, gdzie lokuje się zawsze wabiki dla dzieci w postaci góry chemicznych kolorowych słodyczy, jest zainteresowana tylko opakowaniami i jak zobaczy misia czy kotka to pyta co to, ja zawsze mówię, że to są bardzo niedobre i niezdrowe rzeczy, których my nie kupujemy i nie jemy. Dziecko nie płacze, nie robi awantury itp. bo po prostu nigdy tych rzeczy nie jadła. Rodzinę mam ogarniętą i babcia zawsze pyta mnie najpierw czy może dać lizaka, a jak mówię, że nie, to nie daje. A co sobie pomyśli przy tym to jej:) Będzie więcej dla innych dzieci:) Dziadek z kolei nawet przed nami chowa mięso w lodówce:)

    Najgorzej jest z przedszkolem. Wywalczyłam żeby dziecko nie dostawało jogurtów owocowych tylko naturalne. Ale jedzenie w przedszkolu to jest temat rzeka, a lista zastrzeżeń ogromna. Ale zgłaszam zawsze wszystkie moje uwagi i proszę o modyfikacje jadłospisu. Pewnie mają mnie za wariatkę ale jakieś efekty są. Natomiast ilość słodkich dań w przedszkolu to masakra. I mało kasz. W związku z tym u nas na kolację zazwyczaj jest jakaś kasza. W weekendy zawsze płatki owsiane lub podobne, bo mała bardzo lubi, a w przedszkolu prawie nie dają. Nie chcę żeby się odzwyczaiła. Poza tym w przedszkolu w grupie żłobkowej w piątki dają kotlety warzywne albo rybę w panierce. To jest dla mnie szokiem, bo wydawało mi się, że dzieciom do 3 lat w ogóle smażonych rzeczy się nie daje. A przecież kotlety można z powodzeniem upiec w piekarniku. W domu w ogóle nie smażymy.
    Wydawało mi się, że sporo się mówi w mediach o tym, że dzieci za dużo jedzą słodyczy, że problem z nadwagą etc. a oddając dziecko do przedszkola przekonałam się, że to my dorośli wciskamy w dzieci te wszystkie słodkości i sami uzależniamy je od cukru. A potem płaczemy, że dzieci nie rozwijają się tak jak powinny. Mamy już sporo wyedukowanych i świadomych rodziców ale jeśli nic się nie zmieni w przedszkolach i szkołach, to placówki te zepsują nasze dzieci, mimo naszych starań.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *