Dwujęzyczne dziecko – jak nauczyć malucha dwóch języków

68

W ramach czyszczenia starego bloga najciekawsze posty pasujące tematyką do nowego będziemy tutaj przenosić. Oto jeden z nich, zaktualizowany i trochę rozwinięty.

Dawno, dawno temu ;), nie pamiętam dokładnie kiedy i gdzie, przeczytałem artykuł o dzieciach wychowywanych w środowisku dwujęzycznym i postanowiłem, że to samo zrobię ze swoim dzieckiem. Nie wgłębiałem się wtedy w temat co i jak należy robić, na doczytanie szczegółów był jeszcze czas, ale przekonywały mnie dwie rzeczy:
1. Dwujęzyczne dziecko ma lepszy start w życiu i większą szansę na znalezienie lepszej pracy, ergo lepsze zarobki. Jeśli mogę to dać mojemu dziecku bez większego wysiłku i kosztu, to dlaczego nie?
2. Mózg dziecka do wieku 5-6 lat inaczej uczy się języka niż osoba dorosła. Język macierzysty jest zapisywany w innym miejscu ludziego mózgu niż język ‚uczony’. Jeśli małe dziecko ma kontakt z dwoma lub więcej językami, to wszystkie stają się jego językami macierzystymi. Oznacza to tyle, że taka osoba w wieku dorosłym potrafi myśleć i komunikować się swobodnie w kilku językach, podczas gdy dorosła osoba znająca ‚uczony’ angielski i chcąca powiedzieć coś po angielsku musi najpierw przetłumaczyć sobie to co chce powiedzieć z polskiego. Fajne? Ja tak myślę, więc ponownie, jeśli mogę to dać mojemu dziecku, to czemu nie?

Podstawowe informacje

Gdy Hanka siedziała już w brzuchu mamy nadszedł czas aby trochę więcej poczytać o problemach wynikających z wychowywania dwujęzycznego dziecka, oraz o sposobach takiego wychowania. Przeczesując internet w poszukiwaniu wszelkiej maści artykułów na ten temat nie natknąłem się na nic, co by mnie skutecznie zniechęciło. Byłem świadom tego, że dziecko może zacząć później mówić niż jego rówieśnicy, oraz że jak już zacznie, to będzie przez jakiś czas miksować języki, ale te problemy nie przewyższały korzyści.

A oto kilka podstawowych zasad dwujęzycznego wychowania, jakie znalazłem:
1. Konsekwencja – bardzo ważne. Osoba mówiąca do dziecka w obcym języku musi to robić cały czas i bez wyjątków.
2. Nie trzeba zaczynać od urodzenia. Można drugi język wprowadzać później. Ja wolałem zacząć od początku, ponieważ wiedziałem, że przestawienie się na angielski zajmie mi trochę czasu, a wolałem być niekonsekwentny wtedy, kiedy Hanka jeszcze nic nie rozumiała, niż później.
3. Wystarczy 30 minut kontaktu z językiem dziennie. Jeśli nie można z dzieckiem rozmawiać, to można puścić słuchowisko, bajkę, piosenki, cokolwiek. Ważne jest systematyczne osłuchiwanie się z językiem. Dlatego kiedy wyjeżdżamy i zostawiamy Hankę z jedną czy drugą babcią prosimy, aby puścili jej codziennie coś po angielsku na YouTube. Oczywiście kontakt z żywym człowiekiem posługującym się obcym językiem jest dużo skuteczniejszą formą nauki, co udowodniły badania naukowe.
4. Nie trzeba mówić do wszystkich w drugim języku. Wystarczy do dziecka – to jest dość ważne, ponieważ gdybym nagle musiał komunikować się ze wszystkimi po angielsku (no przynajmniej w obecności Hanki), to na przykład nie mógłbym porozumieć się z moją mamą 😉
5. Jeśli rodzic mówi do dziecka po angielsku, to musi to być dobry i poprawny angielski. W innym przypadku lepiej posiłkować się multimediami, albo się podszkolić :)

Trudne początki

Jestem w tej komfortowej sytuacji, że sam uczyłem się angielskiego od wielu, wielu lat. Moi rodzice zadbali o moją edukację i już od pierwszej klasy podstawówki uczęszczałem na prywatne zajęcia. Dodatkowo kiedyś w telewizji było mnóstwo bajek po angielsku i jakoś ta nauka przychodziła łatwo i przyjemnie. Nie powiem, że jestem native speakerem, ale myślę, że prezentuję solidny poziom i nie mam kłopotów z płynnym wysławianiem się.
Na początku nie było łatwo, bo wszystko wydawało się takie… nienaturalne. Musiałem się mocno pilnować, bo odruchowo chciałem cały czas mówić po polsku. Non-stop miałem też pod ręką słownik angielsko-polski (komputer i komórka), bo szybko okazało się, że mój zasób słownictwa nie jest wystarczający i musiałem go czym prędzej poszerzyć (i robię to cały czas, bo codziennie pojawia się coś nowego, jak „kierownica od roweru” czy „łodyga kwiatu”). Jest to jednak tylko i wyłącznie plus, ponieważ dzięki temu poprawia się też mój angielski :) Zastanawiasz się może co można mówić do takiego małego dziecka? Na początku był to całkowity monolog, bo przecież noworodek nic nie odpowie, tak więc po prostu mówiłem do bobasa co ślina na język przyniosła. Zazwyczaj opisywałem po prostu co robię, a jak nie robiłem nic ciekawego, to opowiadałem co robiłem wcześniej.

Od początku mieliśmy pewne obawy jak to później będzie. Czy Hanka faktycznie nauczy się dwóch języków? W którym języku zacznie mówić? Czy będzie je mieszać? Wiadomo – ludzie gadają, a internety piszą co popadnie. Ja najbardziej bałem się tego, że Hanka zacznie później mówić, ale to okazało się nieprawdą. Podobnie zresztą jak cała reszta bzdurnych mitów: „Dziecko nie będzie chciało mówić”, „Dziecko nigdy nie nauczy się dobrze żadnego języka i zawsze będzie mieszać”. Dziś już wiemy, że to stek bzdur, a dwujęzyczne dziecko to ogromna zaleta i dla rodziców i dla dziecka. Kiedy Hanka zaczęła dawać nam pierwsze znaki, wtedy wiedzieliśmy, że rozumie zarówno Marysię mówiącą do niej po polsku, jak i mnie, mówiącego po angielsku. To był pierwszy ważny krok na drodze do dwujęzyczności. Pierwsze potwierdzenie, że wszystko jest dobrze.

Mozolna praca

Przez kolejne miesiące niewiele się zmieniało. Ja cały czas konsekwentnie mówiłem do Hanki po angielsku oraz raczyłem ją różnej maści filmikami z YouTube’a (oczywiście po angielsku, głównie Ulica Sezamkowa). Z niecierpliwością czekaliśmy aż Hania zacznie wymawiać pierwsze słowa. Właściwie to byliśmy na tyle niecierpliwi, że wprowadziliśmy jeszcze jeden język – migowy. Kilka tygodni minęło, zanim Hanka nauczyła się pokazywać „pić”, „jeść”, „tak”, „nie”, „więcej”, i jeszcze kilka innych słów, które były nam najbardziej potrzebne. To był świetny ruch, bo jednak znacznie łatwiej dogadać się z dzieckiem, które umie powiedzieć/pokazać swoje najważniejsze potrzeby. Oczekiwanie na pierwsze słowo stało się łatwiejsze. W międzyczasie ewidentnie było widać, że mała rozumie wszystko co do niej mówię. Potrafiła już pokazać „tak” i „nie”, więc można się z nią było porozumiewać przy pomocy prostych pytań. Było jej obojętne, czy pytanie padało po polsku czy po angielsku. Jeśli tylko nie było zbyt skomplikowane i słyszała je wcześniej kilka razy, to rozumiała i odpowiadała swoim językiem migowym.

Pierwsze słowa i kompletny miks

Pierwsze słowo było po angielsku i co ciekawe nie było to ani „mama” ani „tata”. Powiedziała „shoes” (buty), co w jej wykonaniu brzmiało jak „siuś”. Ewidentnie jednak pokazywała na buty, więc nie był to przypadek. Nowe słowa pojawiały się co jakiś czas i faktycznie był to zupełny mix. Zasada była prosta: w którym języku słowo jest krótsze i łatwiejsze do wypowiedzenia?
Kiedy Hanka miała 22 miesiące postanowiliśmy policzyć wszystkie słowa jakich używa i zobaczyć ile mówi po polsku, a ile po angielsku. Wyszło nam wtedy trochę ponad 70 słów i mniej więcej połowa była po angielsku.

Z biegiem czasu zaczynała uczyć się coraz więcej słów i coraz szybciej. W końcu zaczęła składać zdania. W miarę rozwoju zdolności językowych (potrafiła mówić coraz trudniejsze słowa) Hanka zaczęła coraz bardziej skłaniać się w stronę języka polskiego. Przyczyna jest prosta – po polsku jest w stanie dogadać się z każdym, także ze mną, bo doskonale wie, że rozumiem. W końcu wszyscy mówią do mnie po Polsku. Zastanawiałem się przez trochę czy nie zacząć zmuszać jej by mówiła do mnie po angielsku (udawać, że po polsku nie rozumiem), ale po przemyśleniu i rozmowie z kilkoma osobami uznałem, że to nie ma sensu.

Oblany pierwszy test

Gdy Hanka miała trochę ponad dwa lata wyjechaliśmy do Szwecji na trzy tygodnie. Postanowiliśmy, że na czas wyjazdu Marysia też przełączy się wyłącznie na angielski i zobaczymy jak zareaguje na to Hanka. Miałem nadzieję, że i ona się przestawi. Wiedziałem, że słowa siedzą w jej głowie, musi tylko mieć potrzebę ich użycia. Niestety Hanka oblała swój pierwszy sprawdzian. Widać było, że wplata w swoje wypowiedzi więcej angielskich słów niż w domu, ale mimo wszystko nie była w stanie porozmawiać z nikim oprócz nas. Nie zmieniło to jednak mojego podejścia i po powrocie do domu wciąż, z nieustającą konsekwencją mówiłem do niej po angielsku. Ludzie pytają mnie czasem jak długo mam zamiar to robić. Odpowiadam im wtedy, że do momentu aż córka powie mi: „Weź tato, nie rób siary…” :)

Drugi egzamin na piątkę!

W tym roku, kiedy Hanka miała trzy lata i dwa miesiące, ponownie pojechaliśmy do Szwecji na prawie trzy tygodnie. Tak samo jak poprzednio oboje z Marysią przeszliśmy całkowicie na angielski i tym razem zaskoczyło. Pewnie dlatego, że Hanka jest już większa i bardziej otwarta na ludzi. Kiedy ktoś mówił do niej po angielsku, to odpowiadała. Na początku tylko kiwała głową, ale z biegiem czasu zaczynała odpowiadać całymi zdaniami po angielsku. Do nas też zaczęła mówić po angielsku. To były niesamowite chwile :)

Przy okazji mała anegdotka. Kiedy meldowaliśmy się w jednym z hosteli właściciel podszedł do Hanki i zapytał ją coś po szwedzku (nie wiedział, że Hanka nie rozmawia w ich języku). Hanka na pytania odpowiedziała „No I don’t”, a jak się później dowiedziałem Peter zapytał ją czy mówi po szwedzku :) Intuicja?

Po powrocie do domu wszystko wróciło do normy. Hanka znów mówi w większości po polsku, choć wyraźnie widać, że kiedy bawi się tylko ze mną używa dużo więcej angielskiego niż wcześniej, czasem nawet całe zdania. Rodzice są dumni z małej córeczki :)

.

Chcesz posłuchać jak Hania mówi po angielsku mając 5 lat? Zobacz nasz filmik >>

Jeśli ktoś ma jakieś pytania, to zapraszamy do komentarzy. Temat na pewno wart jest uwagi!

68 Responses

  1. Mama

    Fajny tekst, a dla tatusia brawa za to, że nie poddał się:) Ja również mam córkę, która ma obecnie 2 lata i 8 m-cy. Mąż pracuje w Anglii, więc wychowywanie spadło wyłącznie na mnie ale uważam, że robię to b.dobrze. Mała gdy tylko zaczęła wskazywać cokolwiek palcem (niecałe pół roku), zauważyłam, że wskazuje tylko literki i liczby- instynktownie odpowiadałam, a że siedząc w domu chciałam podszkolić i przypomnieć sobie mój angielski- odpowiadałam w obu językach. Konsekwencją tego było to, że w wieku 7 m-cy córka potrafiła pokazać literki w alfabecie oraz cyfry od 0-10 zapytana w obu językach. Znajomi i rodzina niedowierzali, myśleli, że zna je na pamięć więc „podsuwali” jej cokolwiek gdzie znajdują się literki/cyferki, a ona nadal pokazywała, co oznaczało, że rozumie, a nie robi tego mechanicznie. Nie lubiła bajek, zabawki też za specjalnie ją nie interesowały-no chyba, że miały coś wspólnego z alfabetem czy cyferkami:) Mimo, że pokazywała coraz więcej rzeczy w obu językach (zwierzątka, kształty, kolory,itp.), dość długo nie mówiła. Pojedyncze słowa. Trochę się obawiałam, że to przeze mnie, że za wiele potrafi i za dużo się dzieje w jej małej główce ale śmiałam się, że jak już zacznie to powie wszystko naraz- i tak było! Zaczęła ok. 2 roku i wszystko, czego się uczyłyśmy, powtarzała w obu językach!!! Obecnie „zajarzyła”, że inne dzieci jej nie rozumieją kiedy mówi po angielsku, więc bawi się z nimi mówiąc po polsku, natomiast kiedy jest sama i bawi się np. świnkami peppa w domku, udaje scenkę i mówi po angielsku. Nie jest typem samotnika- uwielbia dzieci i place zabaw ale nadal szuka czego tu znowu się nauczyć:) Na chwilę obecną potrafi powiedzieć/wskazać alfabet w obu językach i wymieniać nazwy na zaczynającą się literkę, potrafi policzyć do stu, również w obu językach (choć woli angielski), a nawet cyfry jak 110,20,130…do 1000. Pokazać na palcach do 10, dodawać i odejmować, wymieni wszystkie kształty (włącznie z 5,6,7,8,9,10-kątami) też w obu językach, kolory i właściwie wszystkie rzeczy dookoła. Jakiś czas temu zafascynowało ją to jak mamusia czyta i zaczęła najeżdżać palcem na tekst, więc jej zaczęłam czytać, pokazując po kolei które słowo czytam-potrafi przeczytać krótsze wyrazy po polsku, po angielsku często przeczyta książeczkę o króliczkach czy kotkach oraz pytania w niej zawarte. Miała też etap nauki pisania, „pisała palcem w powietrzu” ale udało jej się napisać tylko kilka literek i cyfr i póki co zapomniała o tym. Najlepsza zabawa to chodzi i śpiewa po angielsku najczęściej, a zna naprawdę sporo piosenek, wierszyków…pamięć też ma dobrą, bo wierszyk, np.mamo, mamo coś ci dam…powiedziała sama za 3 razem, a za 2 pomyliła się z jednym słowem, mówiąc ze mną. Ot taki mały geniuszek- jak ja to mówię:) Cieszę się, że mam tak mądre dziecko, przy czym świadomość, że sama tego chce i świetnie się przy tym razem potrafimy bawić, a nie robię tego na siłę ale i boję się, że idąc do szkoły jej talent zostanie odsunięty na bok/zaniedbany, a przy niewłaściwym nauczycielu nawet stłamszony, bo „za dużo pyta, bez przerwy ręka w górze, nie daje się wykazać innym,itp.” Ale co zrobić…skoro dziecko bez dnia „nauki” chodzi i szuka czego tu by się jeszcze nauczyć….Ostatnio spędzając całe dnie na dworze z braku liter/cyfr nauczyła się wszystkich zakazów i nakazów, które znalazła, a to na basenie, zapalniczce, jakimś preparacie;))) Pozdrawiam i życzę dalszej owocnej nauki;)

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Niesamowite jest to co piszesz Ewelina. Nasza córa ma obecnie 3,5 roku i nie umie tak dużo. Nie jest aż tak skora do nauki. Ciekawska owszem, ale żeby zaraz wszystkiego się uczyć… „Jutro tatusiu” :)
      Dzięki za ten długi komentarz. Jesteście kolejnym dowodem na to że można i że warto! Tak trzymać!
      A co do szkoły – trochę już o tym myślałem i uważam, że trzeba dziecko zachęcać po prostu do poznawania świata na swój własny sposób poza szkołą. Szkoła to fabryka. Tam każdy dostaje to samo. Można próbować się wybić z przeciętności w późniejszych klasach dzięki olimpiadom, ale to jeszcze trochę… :) Na początek pozostaje nauka samodzielna i z rodzicami. Ewentualnie jakaś prywatna szkoła dla dzieci szczególnie uzdolnionych :)

      Pozdrawiam i życzę powodzenia Wam i córce :)

      Odpowiedz
      • Mama

        Dziękuję;) Co do tych zajęć dodatkowych, czy pozalekcyjnych, to niestety mieszkamy w małym miasteczku i tu nawet nie ma nic dla dzieci, a szkoda, bo wiele dzieci przez to się „marnuje”, a nie każdy ma rodzica, który chociaż w domu zadba o dziecko:( Przykre to ale niestety takie są realia u nas w Polsce. Dlatego póki mogę spędzam z dzieckiem całe dnie, a nawet gdy już pójdę do pracy, zawsze znajdę czas tylko dla Niej, bo od tego przede wszystkim są właśnie RODZICE! I Wam życzymy dalszej wytrwałości i sukcesów w życiu- Waszym i waszego dziecka;)

        Odpowiedz
  2. Ilona

    Witam, z przyjemnością czytałam Wasze sposoby i musze przyznać, ze bardzo lubię kiedy rodzice są wytrwali w nauce dzieci. Mój syn miał troszkę łatwiej bo mając 4latka zaczął edukacje w języku angielskim ponieważ mieszkamy w Irlandii. Początki były ciężkie ale ja też starałam się go wcześniej przygotować na ten strat i uczyliśmy się troszkę angielskiego. Po ok miesiącu codziennego (4h dziennie) przebywania z dziećmi, z różnych krajów rozumiał już czego chce nauczyciel a po roku mówił płynnie po angielsku. Teraz ma już 7lat i zaczął 4rok nauki. Pod koniec tego roku szkolnego okazało się, że jest w czołówce najlepiej uczących się dzieci w klasie i mówiących płynnie w języku irlandzkim;). Czyli to już 3 języki a każdy zupełnie nie podobny do siebie. Na szczęście w domu mówimy tylko po polsku bo jest mu dużo łatwiej porozumiewać się w języku angielskim (przez sen mówi tylko po angielsku;)). Uczęszcza również do polskiej szkoły w soboty na 4 godziny samego języka polskiego i muszę przyznać, że robi to nie chętnie ale musimy być wytrwali:) Wam wszystkim życzę również wytrwałości z małymi geniuszami. :) Pozdrawiam.
    Ilona

    Odpowiedz
  3. Annetta

    My mieszkamy w uk, maz jest Albanczykiem, miedzy sobą rozmawiamy po angielsku ale jak mała sie urodziła to każde w swoim języku, tata zawsze pa albańsku a mama po polsku i tu jest cos niesamowitego, jak umysł takiego dziecka wszystko chłonie. Na dzien dzisiejszy mała ma 4,5 roku i mówi płynnie w obu językach, na początku miksowala i mówiła ten wyraz który w danym języku był łatwiejszy i wbrew tego co piszą zaczęła mowic wcześnie. Wysłaliśmy ja do przedszkola montesori zeby obyła sie z dziećmi w przedszkolu jak rownież z językiem, nauczyła sie samodzielności,co prawda nie mówi płynnie po angielsku a raczej próbuje tłumaczyć polski lub albanski na angielski, nie ma problemu zeby porozumieć sie z dziećmi, a nawet od jakiegoś dłuższego czasu jak cos zapytam męża po angielsku to córka znając odpowiedz odpowiada mi po polsku i na odwrót. Jest znakomitym tłumaczem pomiedzy mną a tesciami na skypie :) teraz jest w zerówce w angielskiej szkole zaczyna uczyc sie czytac i pisac, alfabet poznała w przedszkolu :) znam kilka osób które same wychowywała sie w wielojezycznych rodzinach, pracowałam z dziećmi które były dwujęzyczne i to jest po prostu fantastyczne :) zastanawia mnie fakt kiedy powinnam zacząć uczyc moje dziecko pisania i czytania w języku polskim i z jakich książek korzystać?

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Masz rację, to jest absolutnie fantastyczne ile można takiego malucha nauczyć :)
      Myślę, że z czytaniem i pisaniem nie ma co się spieszyć. Tak jak dziecko normalnie w szkole zaczyna, tak będzie dobrze. Ja się uczyłem angielskiego od 6 roku życia (nie wiem kiedy zacząłem pisać) i nie mam problemów z pisaniem, więc sądzę, że nauka literek nie musi się odbywać w wieku 4-7, ale można spokojnie zacząć nawet później.

      Powodzenia i wszystkiego dobrego! :)

      Odpowiedz
  4. Agnieszka

    Witam, chciałabym podziękować za opisanie językowej historii Waszej córeczki.Było to dla mnie dodatkową motywacją w podjęciu decyzji o samodzielnym mówieniu do mojego dziecka w języku obcym.Jestem Polką mieszkająca w Polsce mówiącą do swojej córki w języku angielskim od mniej więcej 4 miesiąca jej życia.Dziś Klara ma 13 miesięcy i wprawdzie jej mowa ogranicza się póki co do gaworzenia i wypowiadania ciągu jednakowych sylab, to mam pewność, że doskonale rozumie oba języki.Jej reakcje na pytania po polsku i angielsku są jednakowo prawidłowe.Z niecierpliwością czekam na pierwsze słowa…Jestem bardzo wdzięczna za Wasz tekst, życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam.

    Odpowiedz
  5. edyta

    Witam,
    dziękuję za interesujący artykuł dotyczący dwujęzyczności u dzieci. Jestem nauczycielem języka angielskiego, a w grudniu urodzi się moje maleństwo i bardzo poważnie zastanawiam się nad wprowadzeniem drugiego języka w naszym domu. Dzięki historii Waszej Hani będę konsekwentnie dążyć do celu. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Super!
      Ja z każdym dniem coraz bardziej przekonuję się, że warto :)
      Dziś na przykład włączyłem Hani grę dla dzieci na komputerze, taką że z różnych elementów można sobie budować jakąś scenkę (masz do dyspozycji postacie, znaczki, akcesoria i masę obrazków, które naklejasz na wybrane tło tworząc obraz). Na początku gry jedna z postaci wyjaśniała po angielsku co trzeba robić i który przycisk do czego służy. Hanka jak zwykle szybko spytała: „no i co teraz?”. Powiedziałem żeby słuchała. Siedziała więc spokojnie i pod koniec „tutoriala” do gry powiedziała: „Rozumiem tato” :)

      Odpowiedz
  6. Kasia

    Witam serdecznie :)
    Natknęłam się na tą stronę szukając czegokolwiek o uczeniu niemowląt języków obcych. Bardzo zmotywował mnie ten artykuł. Jestem Polką mieszkającą od niedawna w UK. Urodziła nam sie 7 miesięcy temu druga córeczka. Starsza ma juz 8 lat :) I tu zaczęły sie moje rozmyślania. Chciałabym bardzo żeby moja córeczka rozumiała obydwa języki. Wiem, że z czasem w szole nauczy sie angielskiego ale chciałabym żeby od początku rozumiała ludzi ją otaczających, zagadujących do niej. Wiem, że minęło już siedem miesięcy no ale może lepiej później niż wcale :) Bardzo podziwiam Cię Tomku za odwagę i wytrwałość. Cały czas to odwlekam ponieważ czuje się dziwnie i zaraz wracam do polskiego. Zastanawiam się też czy powinnam mówić do niej właśnie w dwóch językach czy np. ja po angielsku a mąż po polsku. Nie wiem czy starczy mi wytrwałości. No ale chcieć to móc. Jak w ogóle radziłeś sobie ze słowami które wypowiada się typowo dla małych dzieci. Chodzi o zdrobnienia, czułości itp. Takich słów mi właśnie brakuj gdy mówię do niej. Czuję jakbym za mało mogła wyrazić.
    Również pytanko do Eweliny. Robisz niesamowity kawał świetnej roboty. Jak wyglądało uczenie córeczki w Twoim przypadku. Czy tylko nazw uczyłaś ją w obydwu językach? W jaki sposób mówiłaś do niej na codzień.
    Bardzo serdecznie wszystkich pozdrawiam. Mam nadzieję, że i mnie uda się nauczyć córeczke dwóch języków.

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Cześć Kasia :)

      Nie ma się nad czym zastanawiać, do dzieła!
      Ważna jest konsekwencja, czyli jeśli już zaczniesz mówić, to nie przestawaj. Zobaczysz, że po miesiącu-dwóch tak samo jak ja będziesz już mówić do córki odruchowo po angielsku. Jeśli chcecie, aby potrafiła również mówić po polsku, to mąż obowiązkowo musi używać polskiego.
      Jeśli planujecie mieszkać przez najbliższe kilka lat w UK, to mała nauczy się angielskiego od innych ludzi (zakładając że obracacie się w środowisku angielskojęzycznym), szczególnie jeśli planujecie dać ją do żłobka i przedszkola. W takim przypadku może okazać się, że ważniejsze jest mówienie do niej po polsku :)
      Jeśli chodzi o zdrobnienia angielskie, to chyba nie używałem ich zbyt wiele. Ot tyle co znałem z bajek dla dzieci. Nie sądzę, by to miało jakiekolwiek znaczenie :)

      PO-WO-DZE-NIA! :)

      Odpowiedz
      • Kasia

        Zaczęłam od wczoraj :) Na razie czuję się dziwnie, jakoś tak nienaturalnie ale mam nadzieję, że z czasem się oswoję. Sąsiedztwo mamy anglojęzyczne ale co 2,3 weekend widzimy się z polskimi znajomymi. Moja starsza córka mówi do niej po polsku ale śpiewa jej angielskie piosenki. Na codzień między sobą porozumiewamy sie oczywiście po polsku, chociaz moja starsza córka miksuje języki. Dość często rozmawiam z moją mamą na skype która oczywiście mówi do niej po polsku. Mam nadzieję, że rozłoży się to równomiernie. Muszę przekonać męża żeby więcej do niej mówił. W sumie nawet nie pomyślałam o możliwości, że małą nie będzie chciałą mówić po polsku. Chyba jeżeli nie spróbuję to sie nie przekonam.
        Pozdrawiam :)

        Odpowiedz
  7. marta

    Hej! Mam pytanie odnośnie częstotliwości mówienia po angielsku. Czy mówiłeś do córki po angielsku 30 minut dziennie? Czy może mówiłeś do niej TYLKO po angielsku i NIGDY po polsku? Bardzo dziękuję za odpowiedź

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Mówiłem do niej cały czas po angielsku. Po polsku wcale (żona mówiła po polsku).
      O tym że 30 minut dziennie wystarczy by nauczyć dziecka języka czytałem tylko. Chciałem to przetestować na dzieciach w przedszkolu mojej córki, ale nie uzyskałem zgody :(

      Odpowiedz
      • marta

        Hej jeszcze raz :) Moja córa ma 5,5 miesiąca, zastanawiam się czy już nie zacząć mówić do niej w języku obcym. Zdarza mi się czasem mówić do niej ale z pewnością nie cały czas. Jakoś dziwnie mówić do niej w innym języku np u lekarza, w sklepie czy u teściów;) Nie miałeś tego typu obiekcji? :) Tylko zastanawiam się czy np jak będe do niej mówiła w języku obcym tylko w domu to czy to wystarczy (lub tylko 30 min dziennie). Jak myślisz?:) Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Tomek Pabich
          Tomek Pabich

          Wiesz, wiadomo że zawsze poza domem jest trochę dziwnie, ale jak to przełamiesz, to zobaczysz że wszystkie reakcje są bardzo pozytywne. Ludzie mówią: wow, ale czad, też bym tak chciał :)
          Nie wiem czy 30 minut wystarczy. Tak czytałem, ale nie sprawdzałem. Najlepiej mów jak najwięcej, cały czas :)

          Odpowiedz
  8. Pieczarka

    Ja mieszkam we Francji i mam męża francuza co za tym idzie nasz syn będzie dwujęzyczny. Ja do niego mówię wyłącznie po polsku a reszta po francusku. C. zaczyna mówić coś z sensem dość późno (to podobno właśnie wpływ dwujęzyczności, szczególnie że z mężem mówimy do siebie nadal dużo po angielsku, więc pląta mu się jeszcze trzeci język). C. zaczyna mówić po francusku bo z tym językiem ma większy kontakt i więcej ludzi wokoło tak mówi ale rozumie wszystko po polsku i czasem niektóre słowa wybiera sobie polskie). Nie zamierzam go zmuszać do jakiejś wzmożonej nauki polskiego (żeby tylko się z babcią dogadał) więcej mi zależy na angielskim w przyszłości). Jednak już teraz widać, że na jakim by nie był poziomie to fakt dwu, trzy-języczności w dzisiejszych czasach to szalona przewaga nad rówieśnikami. Brawo dla taty z artykułu że mu się chciało i jest taki konsekwentny. Ale dla córki to będzie znaczące ułatwienie w przyszłości 😀

    Odpowiedz
  9. Kinga

    Witajcie,
    Jestem pod wielkim wrażeniem Waszej wytrwałości i ewidentnych sukcesów! Mam dwóch synów, w chwili obecnej 9 i 7 letnich. Przez ostatnie 3 lata mieszkaliśmy we Francji i oczywiście chłopcy bardzo szybko załapali język w szkole/przedszkolu. W domu mówiliśmy tylko po polsku, więc w konsekwencji posługują się oboma językami z jednakową płynnością. Jednak w dzisiejszych czasach język angielski jest bardzo ważny dlatego chciałabym zacząc ich uczyć w domu (tak jak u Ciebie mój angielski jest na wystarczająco dobrym poziomie). Ze względu na to że moje dzieciaczki są dużo starsze nie wiem w jaki sposób do tego podejść. Czy robić im regularnie (np. 2 razy w tygodniu po godzinie) nauke jak w szkole, czy może Twój sposób także się sprawdzi w przypadku starszych dzieci? Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje sukcesów pedagogicznych :)

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Moim zdaniem dla starszych dzieci warto zastosować dokładnie ten sam sposób? Dlaczego? Dlatego że nauka języka jest najefektywniejsza wtedy, kiedy osoba ucząca się zostanie „zanurzona” w otoczeniu, które będzie zawierało jak najwięcej elementów języka obcego. Rodzic komunikujący się z dzieckiem w obcym języku to świetne medium i źródło nowy słów, zwrotów i zdań każdego dnia.
      Jedyna trudność jaką widzę, to wytłumaczenie dziecku dlaczego nagle zaczynasz mówić do niego w innym języku, takim którego nie rozumie. Powstanie na początku bariera językowa i trzeba obserwować jak dziecko na nią zareaguje. U malucha tego problemu nie ma. Niemniej jednak popularne i skuteczne są szkoły, w których mówi się tylko po angielsku, więc sądzę że trudny etap będzie trwał tylko pierwsze kilka tygodniu, a później będzie już tylko z górki.

      Jak będziesz pamiętać, to wejdź za jakiś czas i daj znać jakie rezultaty przynosi Wasza nauka :)

      Powodzenia,
      Tomek

      Odpowiedz
  10. Ola

    Witam,
    Bardzo spodobal mi sie ten artykul. Jestem w troche innej sytuacji. Mieszkamy z mezem w Uk, maz jest anglikiem, mamy 22 miesiecznego synka i 2 miesieczna coreczke. Synek jeszcze nie mowi ale mam wyrzuty sumienia ze przez to ze w domu oboje mowimy po angielsku nie rozumie kiedy moja mama mowi do niego po Polsku. Po angielsku rozumie wszystko, pokazuje kiedy pytamy gdzie sa rozne rzeczy. Jedyne co mowi to „data” i „oh no” kiedy cos spadnie lub coreczka placze:) bardzo chcialabym zeby synek rozumial i mowil takze po Polsku. Tylko jak mam zaczac? Pozdrawiam

    Odpowiedz
  11. sylwia

    Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam Twój artykuł. Tak naprawdę to spijałam każde słowo, bo sama od ponad 9 miesięcy mówię do synka wyłącznie po angielsku (mieszamy w Polsce). Młody ma teraz 15 miesięcy i doskonale wszystko rozumie zarówno w j. polskim, jak i angielskim. Niestety z mówieniem jest bardzo słabo, ale tłumaczę sobie, że ma jeszcze czas, żeby się rozgadać. Sąsiedzi patrzą na mnie trochę dziwnie (najgorsze jest wyjście na plac zabaw…), ale nie to jest moim zmartwieniem. Najbardziej zastanawia mnie „jakość” mojego angielskiego, tj. idiomatyczność języka, poprawność akcentu – nie jetem niestety nauczycielem angielskiego, wcześniej traktowałam go jako pasję a nie jako środek komunikacji z potencjalnym dzieckiem… Dlatego ciekawi mnie, jak oceniłbyś swój poziom angielskiego no i oczywiście, jak wygląda teraz – po roku od publikacji artykułu – nastawienie córci do języka angielskiego. Nie buntuje się przed jego używaniem? Odpowiada na Twoje pytania po angielsku czy polsku? Czekam z niecierpliwością na odpowiedź, bo czasem zastanawiam się, czy warto spędzać tyle czasu nad wyszukiwaniem takich słówek jak: clover, dandelion czy acorn ( myriad others :).
    Pozdrawiam i trzymam kciuki

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Przepraszam z późną odpowiedź. Jestem na zgrupowaniu z kadrą polski i przez pierwsze dni nie miałem czasu nawet na chwilę wytchnienia :)
      Przede wszystkim gratuluję decyzji – na pewno będziecie z niej zadowoleni. Nawiązując do tego co napisałaś – ja też czasem czuję się dziwnie rozmawiając z córką po angielsku, ale nigdy nie spotkałem się z negatywną reakcją na ten temat, więc coraz mniej mnie to rusza.
      Jakość języka – mój oceniam na bardzo dobry. Myślę, że mam solidny akcent i wymowę. Wiele osób z krajów anglojęzycznych mówiło mi, że bardzo dobrze mówię po angielsku. Uważam, że nawet osoba z gorszym angielskim może go wprowadzać u dziecka. W końcu zasób słów potrzebnych na początku jest dość prosty. Po polsku też nie mówi się do dziecka skomplikowanym językiem. Wraz z rozwojem dziecka można się doszkalać i uczyć nowych słów, co wyjdzie na dobre i rodzicowi i dziecku :)

      Hania nadal nie buntuje się na to, że mówię do niej po angielsku. Odpowiada mi w większości po polsku, chyba że wyraźnie poproszę ją aby powiedziała coś po angielsku. Znajomość języka jednak jest i przydaje się. Kilka tygodni temu byliśmy na zawodach w Czechach i Hania bawiła się bez problemu z dwiema dziewczynkami, które mówiły właśnie po angielsku.

      Na koniec: tak, warto. Nowe słowa to poszerzony zasób słów dla Ciebie i dla dziecka również :)

      Powodzenia! :)

      Odpowiedz
      • sylwia

        Mój synek też odpowiada po polsku (chociaż jego zasób słownictwa ogranicza się do: mama, tak, nie i chcę:) Dlatego wpadłam ostatnio na szalony pomysł, żeby zorganizować mu „nianię” z językiem angielskim – czyli taką osobę, która będzie w jego obecności porozumiewać się ze wszystkimi wyłącznie po angielsku. Może w ten sposób dam mu do zrozumienia, że są na tym świecie ludzie co po polsku ni w ząb:) więc jeśli ktoś do Ciebie po angielsku – to i Ty do niego po ang. Aha i jeszcze jedna sprawa – czy rozważaliście posłanie córki do anglojęzycznego przedszkola? W naszym mieście jest jedno i zastanawiam się, czy nie byłby to dobry pomysł… W każdym razie – za jakiś czas z chęcią się odezwę znowu i zdam relację z naszych postępów (bo rezygnować nie zamierzam – za dobrze się tym wszystkim bawię)
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  12. Monika

    Nie wiem czy chciałabym aby moje dziecko tak od razu uczyło się dwóch języków. Owszem – języki w życiu są ważne. Ale po co tak od najmłodszych lat? Sama dopiero teraz uczę się języków – znalazłam korepetytora za pomoca need a school i uczę się włoskiego (angielski już dość dobrze znam)

    Odpowiedz
  13. Joanna

    Witam serdecznie,
    trafiłam na tę stronkę, ponieważ postanowiłam niedawno mówić do dwumiesięcznej córki po francusku. Twój artykuł Tomku dodatkowo mnie do tego zachęcił, udzieliłes w nim też praktycznych wskazówek, wielkie dzięki za to! Znam francuski dośc dobrze, byłam również au-pair więc dziecięce słownictwo akurat znam dośc dobrze, chociaż co nieco oczywiście zapomniałam. Mam również 7-letniego syna, który mam nadzieję, również na tym skorzysta (z tego co piszecie, jest na to duża szansa). Zdaję sobie sprawę, że język angielski jest dużo bardziej użyteczny niż francuski w dorosłym życiu, ale angielski znam słabiej, więc chyba lepiej dzieci uczyć tego co się umie najlepiej… Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w dalszym szlifowaniu umiejetności Waszych dzieci, mam wielką nadzieję, że uda mi się być równie wytrwała jak Wy!

    Odpowiedz
      • Joanna

        Dzięki :) Chociaz własnie natrafiłam na ścianę oporu w postaci męża, który nie miał nic przeciwko temu, jeśli będę do dzieci mówić po francusku, ale w jego obecności to wykluczone… bo on nic nie będzie rozumiał… rozumiem go trochę, chociaż wydaje mi się, że mógłby ustąpić w imię dobra dzieci 😉 jednak jak oboje rodzice znają język to jest zupełnie inaczej…
        Pozdrawiam Ciebie Tomku i wszystkich komentatorów :)

        Odpowiedz
        • emilia

          Pani Joanno, Dwa lata temu przerabiałam to z moim mężem. Chciałam nauczyć synka włoskiego. Mąż włoskiego nic a nic nie rozumie. Z początku nic nie mówił ale zaczęło mu to przeszkadzać po kilku dniach. Nie rozumiałam o co mu chodzi do czasu aż nie zastosował mojej taktyki. Otóż oświadczył że skoro ja rozmawiam z synem po włosku to on z nim będzie po francusku właśnie (a tego z kolei ja nie rozumiem – na razie;). To zmieniło moje podejście do tej całej nerwowej sytuacji między nami. Zrozumiałam jak to jest gdy się nie rozumie o czym drugi rodzic mówi ( a mówił na 100% dobrze ale sam fakt) Trzeba iść na kompromis. Ja z synem staram się rozmawiać po włosku bez udziału męża i wszystko jest ok. Nie chodzi tu o jakąś nieufność w stosunku do drugiej osoby ale o chęć uczestniczenia i bycia RAZEM w życiu naszego wspólnego dziecka. Pozdrawiam.

          Odpowiedz
          • Joanna

            Dziękuję bardzo za opisanie swojej sytuacji. Mąż własnie tak mi to tłumaczy, jak Pani pisze, że czuje się, że jest poza nami, że jest odcięty. Ja również to rozumiem i postanowiłam mówić do małej, gdy męża nie będzie. Ma Pani rację, kompromis najważniejszy :) Pozdrawiam!

  14. Ania

    Witam,
    Trafiłam na tą stronę poszukując metod pracy z dzieckiem 5 -letnim , które jest dzieckiem 3-języcznym. Jestem z mężem już trochę dalej niż Tomasz, bo mała ma 5 lat i 3 miesiące i mówi w jęz.polskim, niemieckim i angielskim . I wszystko to osiągnęliśmy mieszkając w Polsce.Podzielę się swoją historią. To co opisuje Tomek mieliśmy w domu od narodzin małej ale z językiem niemieckim , bo mąż dobrze zna niemiecki. Tak jak Tomasz konsekwentnie , bez zwracania uwagi na otoczenie , które jak to w Polsce – krytykowało takie postępowanie np uwagi typu germanizacja :) Fala krytyki występowała jak mała była niemowlakiem i trochę większa i gdy zaczynała mówić , obecnie nikt już takich uwag nie czyni tylko wszyscy co zwracali uwagę wcześniej są pełni podziwu , że nauka języka dała taki efekt. U nas gdy córka miała 3 lata i już powoli mówiła po polsku i po niemiecku oczywiście jak na poziom 3 latka , dodam że nie było żadnych problemów z rozpoczęciem mówienia, szybko zaczęła mówić , postanowiliśmy z mężem dołączyć angielski. Ja słabo mówię po angielsku ( szkolny i kursowy) mąż w ogóle nie mówi po angielsku ale metodą niemieckiego i tego o czym także pisze Tomasz zaczęliśmy jej włączać język angielski w internecie. Metoda męża i przy niemieckim i przy angielskim była najpierw słówka -obrazki , później bajki. Wiele nazw w jęz. niemieckim jest podobnych do jęz. angielskiego i mała bardzo szybko zaczęła je kojarzyć. Tak jak piszą, że 30 min dziennie osłuchania z językiem systematycznie wystarczy u nas było to ok 1 godz angielskiego dziennie , oczywiście nie ciągiem bo takie małe dziecko nie usiedzi przy komputerze ciągiem ale po 20-30 min , nawet jak się z nią bawiliśmy , rysowaliśmy w tle leciał angielski. Gdy mała skończyła 3 lata wykorzystaliśmy bliskie położenie naszej miejscowości i zapisaliśmy małą do niemieckiego przedszkola , także styczność z niemieckim miała ok 6 godz dziennie a w domu ja rozmawiałam z nią po polsku ,mąż dalej po niemiecku a internet uczył angielskiego. W angielskim pomogła nam także tv sat. ( Astra 2) kanały angielskie np Tiny Pop . Rewelacyjne bajki dla najmłodszych , mała je uwielbiała i do tej pory bardzo lubi. Gdy już zauważyliśmy, że rozumie po angielsku i czasami sama do siebie albo do zabawek zaczyna mówić prostymi zdaniami po angielsku ( w związku z tym , że nie chciałam jej z moim słabym angielskim „kaleczyć „) zaczęliśmy szukać studentek na same rozmowy , szkół angielskiego dla dzieci, tylko żeby z małą ktoś porozmawiał przez np 30 min./tygodniowo. Tu mieliśmy dużo problemów mało kto chce pracować z tak małymi dziećmi , rynek korepetycji w naszym kraju dla dzieci skupia się głównie na tej już szkolnej – najlepiej od 4 klasy kiedy dziecko umie pisać i czytać . Praca z 4 latkiem to 30 min gadania , opowiadania , opisywania , zadawania po kilkanaście razy nawet tych samych pytań żeby dziecko odpowiedziało i to jest dla takiego nauczyciela-korepetytora bardzo męczące i wiele razy jak słyszeli ile lat ma dziecko mieliśmy odpowiedź „nie z takimi nie prowadzę ” Przez parę miesięcy testowaliśmy studentki, które z małą rozmawiały, dokładnie mówiąc im czego oczekujemy, niektóre rezygnowały , niektóre zmęczone wychodziły z zajęć , aż w końcu znaleźliśmy w naszym mieście nowo otwarty Punkt przedszkolny anglojęzyczny i nasze problemy się skończyły . Punkt otworzyła urodzona i wykształcona pedagogicznie w Stanach kobieta ( mówi też po polsku bo jej matka jest Polką ) ale jakość języka i metody pracy w pół roku dały tyle, że mała teraz płynnie mówi po angielsku i jak to oceniła Pani spokojnie mogłaby iść z rówieśnikami do szkoły angielskiej. Plusem dla nas jest to , że punkt przedszkolny działa na godziny w tygodniu do 17 i również w soboty 11-14, w praktyce wygląda to tak, że mała kilka razy w tygodniu chodzi do tego punktu na 1-2 godziny i w soboty, dodatkowym plusem dla nas było także to, że w początkowych miesiącach tego anglojęzycznego przedszkola nasza córka była często jedynym dzieckiem z którym praca była indywidualna – sam angielski:), teraz się to zmieniło jest więcej dzieci ,niestety siłą rzeczy dzieci nie umiejące angielskiego zaczynające z nim kontakt mówią po polsku. Nasza córka jak kogoś nie zna czeka pierwsze minuty w jakim języku odezwie się rozmówca. Dzieci przychodzące do punktu mówią po polsku także w tej chwili ona też tam sporo mówi po polsku , do nauczycielki po angielsku bo ją ma przypisaną u siebie jako ” angielski”. Ja obecnie włączam się czasami do rozmowy z nią po angielsku , bo wiem, że ona prawidłowo już umie i często ona poprawia mnie jak do niej coś powiem nieprawidłowo, ale chcę ją tym zachęcić żeby do mnie mówiła po angielsku i wiedziała, że ja ją rozumię. Ja zarówno niemiecki jak i angielski sporo rozumię , ale z mową gorzej. Także czasami jak się zdarzy, że do mnie coś powie po niemiecku to albo rozumię , albo mówię jej żeby powiedziała po angielsku albo w ostateczności po polsku. Obecnie córka ogląda tv i internet po niemiecku i angielsku , dziwne bo preferuje angielski a nie niemiecki , który słyszy od urodzenia, prawie w ogóle nie chce po polsku. Ja czytam jej wieczorem bajki po polsku. Nasz sukces to zasługa męża , jego konsekwencja , cierpliwość i upartość . Mobilizowały go uwagi „po co taką małą 2 języków uczysz , pójdzie do szkoły to sama się nauczy” . Od września 2016 zapisaliśmy małą do polsko-amerykańskiej szkoły podstawowej , żeby kontynuowała naukę języków , tylko tam akurat oferują i jęz ang. i język niemiecki od pierwszej klasy, jest też sporo dzieci 2 języcznych w szkole, także są duże szanse, że nie stanie to w miejscu i będzie dalej rozwijała się. W tej chwili nikt jej tych umiejętności i wiedzy nie odbierze, tak jak pisał Tomasz myśli też (w 3 językach). Zachęcam do rozmawiania z dzieckiem od najmłodszych lat w języku obcym w jakim potraficie , dziecko jest jak gąbka chłonie wszystko i to w oszałamiającym tempie, będzie mu łatwiej później w szkole i w życiu. Mojemu mężowi udało się także udowodnić , że można dziecko nauczyć języka , którego rodzic nie zna. Oczywiście wymaga to zaangażowania później osób które go znają , ale da się. Jeszcze jedna wskazówka , która mi się nasunęła , którą stosowaliśmy i stosujemy – dużo czasu spędzamy z córką w samochodzie , jak większość z nas w obecnych czasach :)- kupiliśmy słowniki z płytami , na płycie są słówka polsko-angielskie np ( http://www.empik.com/angielski-dla-dzieci-slownik-ilustrowany-dla-dzieci-w-wieku-4-6-lat-opracowanie-zbiorowe,prod650049,ksiazka-p) , my mamy akurat niemiecko-angielskie ale są i polsko-niemieckie i inne języki, plusem jest to, że mówią dzieci.I tak stojąc w korkach albo w trasie słuchamy słówek, mała powtarza , jak umie to wyprzedza odpowiedź i bijemy jej brawo albo liczymy pkt za prawidłowe :) W naszym przypadku idziemy „za ciosem” i od ok 5 miesięcy wprowadzamy jej i dokładamy francuski, taka sama metoda jak poprzednio słówka -obrazki-bajki – zajęcia 30 min /tygodniowo. Wiem, że większość rodziców czytając to co piszę pomyśli, albo, że biedne dziecko „katowane” nauką języków i nic innego nie robimy tylko siedzimy w domu nad nauką języków , albo że może dziecko umie kilka słów a ja tu piszę, że zna języki . Nie zmuszaliśmy i nie zmuszamy córki do nauki , wszystko odbywa się naturalnie i właśnie te pierwsze lata życia i osłuchanie z językami powoduje, że dziecko chętnie słucha i nie przeszkadza mu, że mówią w bajce w języku dla niego nie zrozumiałym albo nie zna słów. Przychodzą do nas znajomi z dziećmi w wieku córki i włączamy im bajki po angielsku lub niemiecku , dziecko nieosłuchane po paru minutach denerwuje się, że nie rozumie o czym mówią w bajce i się zniechęca , prosi o przełączenie na polski kanał bo przez wszystkie swoje lata ma bajki puszczane po polsku- to naturalne , tak samo działa w drugą stronę. Mąż zafascynowany był zawsze Szwajcarią i tym, że tam dzieci mówią w 3 językach francuskim, niemieckim , angielskim – tam wszystko działa naturalnie od rodziców , którzy także rozmawiają w kilku językach i później edukacja przedszkolna i szkolna , bo tego wymaga od nich położenie kraju. Sama swoim doświadczeniem i doświadczeniem w wychowywaniu starszej córki wiem, że w wieku 10-12 i później nauka jest wkuwaniem słówek, tłumaczeniem zdań i strachem przed odezwaniem się poza granicami i z naturalnością posługiwania się językiem obcym jest bardzo trudno. Oczywiście wszystko to co opisałam związane jest z poświęcaniem czasu i oczywiście pieniędzy , bo niestety nie posiadam umiejętności władania swobodnie kilkoma językami i muszę za to płacić ,ale uważam, że warto. Wielu rodziców wydaje pieniądze na korepetycje w wieku szkolnym i na studiach ja robię to wcześniej. Wiele razy bezwiednie włączamy pierwszy lepszy kanał w TV i coś robimy nie zwracając uwagi co leci, pomyślmy wtedy o małym dziecku i włączmy kanał z bajką w języku obcym niech się osłucha . Zachęcam , efekty jakie osobiście obserwuję są rewelacyjne i ciężko by mi było uwierzyć gdyby ta historia nie dotyczyła mnie :)

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      O rany! To najdłuższy komentarz na naszym blogu! :)
      Ania, wielkie dzięki za niego, z pewnością będzie to ogromna dawka inspiracji dla każdego, kto zastanawia się nad wielojęzycznym wychowaniem dziecka.

      Wydaje mi się, że najważniejsze w tym komentarzu jest to, że MOŻNA NAUCZYĆ DZIECKO OBCEGO JĘZYKA NAWET, JEŻELI RODZIC GO NIE ZNA. Oczywiście wymaga to więcej wysiłku, czasu i pieniędzy, ale znajomość języka obcego jest tego warta, bo póki co nie zapowiada się, aby Polska stała się supermocarstwem i wszyscy zaczęli się masowo uczyć polskiego 😉

      Powodzenia z francuskim! :)

      Odpowiedz
    • Szymon

      Wspaniały komentarz. Mój maluch ma 2 miesiące. Regularnie mówię do niego po angielsku i niemiecku. Tak jakieś 20-30 minut dziennie. Co ciekawe przy niemieckim bardzo szybko zasypia robiąc na początku dziwną minę, kiedy przełączam się z polskiego na niemiecki. W obydwu językach mówię bardzo dobrze z akcentem, więc zobaczymy jaki będzie efekt po 2 latach. Jeśli takie jak u Was, to w wieku 5 lat może dorzucę trzeci język, oczywiście na zasadzie luźnej zabawy.

      Odpowiedz
  15. Anna Bernacka

    Witam wszystkich..od 9 lat mieszkam we Włoszech . Mam męża Włocha i dwie córeczki. Ze starszą córką,która teraz ma 4 latka rozmawiałam po polsku od urodzenia do 3 go roku życia. Niestety nic z tego nie wyszło gdyż okazało się że moja córka ma dyspraksje werbalna co oznacza zaburzenie ośrodkowego układu nerwowego, który obejmuje trudności schedulowania artykulacji potrzebnych do produkcji tych dźwięków, trudno wyrazić je razem i uporządkować je w odpowiedniej kolejności do tworzenia słów i zdań. Dlatego też od 3 go roku mówimy do niej tylko po włosku aby ułatwić jej naukę języka środowiska ją otaczającego.
    Mam też drugą córeczkę która ma 11 miesięcy i od urodzenia mówię do niej po włosku może z obawy przed tym samym zaburzeniem artykulacji …choć nie mam do tego podstaw gdyż moja córka werbalnie rozwija się dobrze. Postanowiłam więc że zacznę uczyć ją języka polskiego. Większość czasu dziecko spędza ze mną i byłabym zmuszona mówić do niej w dwóch językach …postanowiłam więc że jedną godzinkę dziennie poświęce na polski. Chciałbym doradzić się czy taki system ma sens i czy nie stwarza bałaganu językowego u dziecka??? Jeśli macie jakiś lepszy ciekawszy pomysł napiszcie proszę..chętnie się z tym zapoznam …pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Na pewno lepiej jest mówić do dziecka tylko w jednym języku. Godzina dziennie powinna mimo wszystko wystarczyć by mała nauczyła się polskiego. Pytanie tylko czy w stopniu płynnym, czy nie. Nie potrafię stwierdzić.
      Powodzenia :)

      Odpowiedz
  16. Rafał

    Witam serdecznie.. Właśnie wróciliśmy z Irlandii i na żywo mogliśmy się przekonać że znajomość języków się przydaje. Mam pytanie do Ciebie Tomku oraz do wszystkich którzy mogą pomóc w temacie „dwujęzyczności” dziecka które ma już…..12 lat, w przypadku gdy żaden z rodziców nie jest biegłym lingwistą. Co zrobić aby samemu poprawić znajomość języka i tym samym dać dziecku możliwość poszerzenia horyzontów. Niestety ani szkoła podstawowa oraz dodatkowy kurs w szkołach językowych nie zdają egzaminu. Myślę że pomysł mówienia do dziecka nawet w tym wieku w innym języku również jest możliwy, tylko może znacie jakiś sposób aby konsekwentnie to realizować….. Oczywiście zdaję sobie sprawę iż dużo zależy od nas samych. Z góry dziękuje

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Rafał, w takich przypadkach liczy się tylko wytrwała praca i upór. Nie wierzę, że prywatne kursy w szkołach nie zdają egzaminu. Miliony ludzi na całym świecie uczą się w taki sposób i to działa. Pytanie więc co jest przeszkodą w Waszym przypadku? Być może kurs jest g… warty? Być może lekcje są za rzadko (raz w tygodniu to za mało)? Być może dziecko z jakiegoś powodu nie chce się uczyć i tutaj jest pies pogrzebany?
      Aby uczyć dziecko samodzielnie, trzeba być pewnym swoich własnych umiejętności. Jeżeli ich nie posiadacie, to pozostaje Wam się dokształcić. Możecie to robić samodzielnie, lub prywatnie. Jedno i drugie wymaga czasu i wysiłku. Nauka języka jest prosta tylko u bardzo młodych dzieci. W Waszym wieku to już jest normalna, systematyczna nauka. Jeżeli jesteście zdeterminowani, to polecam poszukać darmowych kursów językowych w internecie. Świetne jest na przykład Duolingo, dostępne również na smartphony. Polecam również jak najbardziej otoczyć się językiem. Muzyka tylko po angielsku. Filmy tylko po angielsku, radio internetowe po angielsku. Programy na komputerze, gry, wszystko po angielsku. Bajki dla dziecka po angielsku. To wszystko bardzo pomaga. Ja się uczyłem w taki sposób i wiem, że to działa.

      Życzę dużo wytrwałości i powodzenia :)

      Odpowiedz
  17. Rafał

    Dzięki Tomek, tak Duolingo jest super dopiero od 4- miesięcy z niego korzystam ( najgorzej jest przerwać codzienne powtarzanie ) ale wytrwale do przodu. Dobry pomysł z otoczeniem się językiem :) niby oczywiste ale na pewno zadziała. Opowiedziałem o Waszym sposobie uczenia Hani mojej rodzinie i na razie próbuję z moją córką proste sformułowania ( dopiero drugi dzień ? ) ale działa. Sama nawet napisała mi SMS-Y z wiadomością po angielsku. Będę wytrwale dążył do tego aby rozmawianie było naszą codziennością . Dam znać za jakiś czas jak nam idzie..Jeszcze raz wielkie dzięki..

    Odpowiedz
  18. Aleksandra

    Drogi Tomaszu,
    To już kolejny naprawdę pomocny artykuł na Twojej stronie! Mój maluch niedługo skończy trzy latka i zdecydowanie nadeszła pora, żeby zacząć oswajać go z angielskim. Twoje rady są bardzo pomocne. Znazlazłam też dość ciekawą metodę do nauki języków z dziećmi – jestem ciekawa co o niej sądzisz. Może nawet jej już próbowałeś? http://blog.fiszkoteka.pl/nauka-angielskiego-dla-dzieci-jak-i-od-kiedy-uczyc-dziecko-jezyka,744/

    Odpowiedz
  19. Hana

    Cześć:)
    Ja rownież postanowiłam jak ty Tomku mowić wyłącznie w j. angielskim do mojej córeczki. Obecnie konczy rok a ja uparcie od narodzin mowię do niej w tym wspaniałym języku. Na początku opisywałam rzeczywistość, opowiadałam baśnie lub historie „z wczoraj” albo jak mama poznała tatę:) Oczywiście niemowlaczek nie potrafił odpowiedzieć ale zupełnie mi to nie przeszkadzało:) Angielski wypełniał i wypełnia nadal jakieś 80% naszej codziennej „rozmowy”. Zabawne było to, ze czasami brakowało mi w moim słowniku wyrażeń, które przechowywałam w języku biernym ale nigdy nie stosowałam jako czynny. Np. wyciągając moją córeczkę z krzesełka po jedzeniu chciałam powiedzieć: „choć strzepniemy resztki ze spodni”:) I nagle złapałam sie na tym, ze słowo „strzepnąć” jakos nie przyszło mi w ogole na myśl:) Uważam, za ważne stawianie na jak najwieksza naturalność języka i nie uciekanie od nawet rutyniarskich wyrażeń :) Ale z pokorą uczę się i poszerzam rownolegle mojego własnego glosariusza (ostatnio nawet nie uciekam od takiego słownictwa jak „autobus przegubowy” ha ha). Wieżę w tym zasadność ponieważ chcę opisać dosłownie WSZYSTKO po angielsku:) Na razie córeczka ładnie reaguje na pytania (i pokazuje) o maminy nos, oko i ucho, klaszcze w ręce (sweety clap your hands:)), doskonale pokazuje na psa, ptaszka, panie sowy u nas na ścianie i małpę w książce o zwierzakach:) Wiem, ze jest jeszcze malutka ale nie mogę doczekać sie juz rezultatów.
    Niemniej martwi mnie podejście moich koleżanek: widzę ich drwiące uśmiechy i podcinają mi skrzydła. Sceptycznie nastawione są do pomysłu koleżanki ANGLISTKI które nie mówią do dzieci po angielsku, twierdząc ze przyjdzie na to czas w szkole! Podobnie, kiedy czytam blogi i komentarze wiele osób uważa, ze jest to nienaturalne kiedy mama Polka mówi w „nie swoim” języku do dziecka i odradzają tego typu „eksperymenty”. Czytam to wszystko z rozżaleniem i gdyby Tomku nie twój blog i jeszcze jednego fajnego ojca, ktory tez do swoich synków mówi wyłącznie po angielsku to chyba bym zwątpiła w siebie:)
    Ale nie!!! Nie dam się! Moje dziecko przyswoi język naturalnie, a nie nauczy się go w systemie szkolnym. Uważam, ze to wspaniały dar jeśli jeden z rodziców jest w stanie poprowadzić swoje skarby przez meandry językowe i widzieć jak dziecku naturalnie przychodzi komunikacja z innymi angielskojęzycznymi osobami:)
    Pozdrawiam gorąco:)

    Odpowiedz
  20. Ula

    Hej hej!
    Mam tak samo – Polka z Polakiem w Polsce, termin porodu za dwa miesiące, jestem filologiem, angielskiego uczyłam przez ponad dziesięć lat i od wielu miesięcy utwierdzam się w przekonaniu, że jak przynajmniej nie spróbuję, to do końca życia będę sobie w brodę pluła :)
    A że, jak twierdzi mąż, uporu mi nie brakuje, szanse są znowu nie tak najmniejsze. Mnie natomiast przeraża w Waszych komentarzach jedno – o ile to faktycznie tak jest…. Przeraża mnie nastawienie otoczenia. Te uszczypliwe komentarze, kółka rysowane na czole etc, etc… W naszym najbliższym otoczeniu chyba już wszyscy wiedzą o moich zamiarach. Na szczęście jak dotąd, reakcje są pełne zrozumienia i nawet podziwu. Ale jeśli kiedyś usłyszę, że męczę dziecko, czy inne idiotyzmy, normalnie będę „walić z liścia” :p
    Jakim trzeba być ograniczonym i pełnym zawiści, głupim człowieczkiem, żeby wymyślać takie bzdury??! No ludzie!!!
    Trzymam mocno kciuki za powodzenie każdego z Waszych małych wielkich przedsięwzięć!!! :)
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      My się nie spotkaliśmy z takimi reakcjami. Czasami obcy ludzie dziwnie się na nas patrzą, ale to jest raczej konsternacja i zdumienie, bo słyszą, że Hanka mówi po polsku, a ja po angielsku. Nasi znajomi są pełni podziwu, tutaj nie ma problemów. Myślę, że u Ciebie będzie tak samo :)

      Odpowiedz
  21. malgoska

    witam cie tomku,mam na imie malgoska,mieszkam w wielkiej brytani od siedmiu lat.przez przypadek trafilam na wasz blog szukajac jakis informacji na temat tego jak szybko zaczynaja mowic dzieci ktore maja dwa jezyki na codzien.a szukam dlatego ze moja 2-letnia corka jszcze nie mowi sa to pojedyncze sylaby i mysle ze w jej wlasny jezyku bo niczego nie przypominaja ale bedac z nia na codzien po prostu nauczylam sie to rozumiec.w naszym przypadku syulacja wyglada tak ze ja z mezem mowimy do niej po polsku tak jak i rodzina i znajomi, jezyk angielski jest tylko z telewizji poniewaz nie jestesmy z mezem na tyle biegli w tym jezyku aby uczyc nasze dziecko.slyszalam wiele opini i o wielu sposobach.czasami sie zastanawiam czy to nasza wina czy moze ona czeka na odpowiedni moment a moze jest zdezorientowana i lepej nie dawac jej obydwu jezykow na raz?na pewno wszystko rozumie i wie co sie do niej mowi.od wrzesnia planuje oddac ja na kilka godzin w tygodniu do zlobka i zastanawiam sie czy to dobry pomysl?pozdrawiam.

    Odpowiedz
  22. Maria

    Hey Tomek,
    dzięki za artykuł, podziwiam Waszą wytrwałość i trzymam kciuki za jak najlepsze rezultaty u Hani!

    Mam jedno nurtujące mnie pytanie, na które nie udało mi się nigdzie znaleźć odpowiedzi. Mianowicie, co z akcentem dziecka? Czy Hania słuchając bajek z YT czy CD opowiadanych przez Brytyjczyków czy Amerykanów podłapuje ich akcent? Czy raczej naśladuje Twój angielski? Wiem, że dzieci do 3 lat są w stanie naśladować i wyłapywać różnice w dźwiękach, zatem wyobrażam sobie, że jest duża szansa, że mówi jak Brytyjka lub Amerykana. Daj znać, proszę, jak to jest i jakie są Twoje przemyślenia w tym temacie.

    Odpowiedz
    • Maria

      Wydaje mi się, że to jest pytanie zaporowe. Zadałam je w kilku miejscach, ale jeszcze nigdy nie otrzymałam odpowiedzi 😉

      Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Cześć Maria,

      Zapomniałem o Twoim komentarzu 😉 Z racji tego, że Hania przede wszystkim słucha mnie, a wszystkie inne materiały są drugoplanowe, to mówi akcentem takim jak ja, a ja mówię amerykańskim. Dziecko będzie się dostosowywać bardzo szybko do rozmówcy, jestem pewien, że jest w stanie zmienić akcent w ciągu kilku tygodni.

      Odpowiedz
      • Maria

        O, to ciekawe. Dziękuję za odpowiedź, Tomku. Mój synek urodził się niecały tydzień temu, czas zaczynać zabawę z angielskim. Zobaczymy jak nam pójdzie.
        Powodzenia!

        Odpowiedz
  23. Marlena M.

    Dla mnie sposobem na nauczenie dziecka języka obcego – angielskiego było przedszkole Playschool w Łodzi, które dba o wszechstronny rozwój mojego dziecka również pod względem językowym.

    Odpowiedz
  24. Basia

    Czesc,

    Swietna motywacja? dziekuję za artykuł i gratuluję wytrwałości.

    Mam 7mies. synka i chcę go ‚zanurzyć’ w j. angielskim. Mówię po angielsku płynnie, ale nie znam takich słówek jak ‚strzepać resztki jedzenia’ jak to mówiła jedna z komentujących. Wydaje mi się to barierą. Chyba muszę wypisać sobie na ścianie: if you think you can do a thing or cant do a thing, you’re right’.

    Kiedyś byłam pewna, że będę mówić do dziecka po angielsku. Teraz widzę moje bariery:

    1. Moja nieidealna wymowa i brak całkowitego słownictwa
    2. Otoczenie
    3. To że mówię po polsku z większą miłościa i swobodą.

    Narazie wprowadzę 1h dziennie (nie ciągiem) i zobaczymy co dalej.

    Śpiewam mu piosenki po angielsku ?

    Czy nie było to dla Ciebie męczące mówić po angielsku i sprawdzać słówka?

    Serdecznie pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      Nie, ani trochę. Traktowałem to jako mój własny rozwój, wartość dodaną :)
      Poza tym, nie zawsze musisz użyć słów, których nie znasz. Zazwyczaj da się to co chcesz powiedzieć wyrazić w słowach, które już umiesz :)

      Wytrwałości! :)

      Odpowiedz
      • Basia

        Czesc,

        Dzięki za odpowiedz? Tak naprawde to wlasnie wytrwalosci mi brakuje. Sprobuje krok po kroku wdrazac moj niecny plan? Chcialabym zarazic mojego synka ciekawoscia swiata, podrozami i nauka jezykow obcych. Oczywiscie nic na sile, ale najlepsza droga to dobry przyklad rodzica. Niezaleznie kim bedzie chcial byc w przyszlosci jezyk zawsze jest mile widziany, a chcialabym mu chociaz troche oszczedzic mozolnego wkuwania slowek o polnocy.

        Bardzo pozytywny Wasz blog! Duzo w nim pozytywnej energii!?

        Odpowiedz
  25. Ania

    Czesc Tomek,
    Ja spytam troche z innej strony. Mam 5 letnia corke i mieszkamy u USA. Mala miala od poczatku problemy z mowa, zaczela mowic pierwsze slowka jak miala 2 latka i 9 miesiecy (troszke pozniej niz rowiesnicy). Odkad jak miala 6 miesiecy to uczeszczala do przedszkola, gdzie uzywano tylko jezyka angielskiego. Zeby malej ulatwic troche poczatki, zaczelismy z mezem do niej mowic tylko w jezyku angielskim. (Ale miedzy soba w domu mowilismy do polsku.) W tej chwili mala dogonila rowiesnikow pod wzgledem mowy i porozumiewa sie plynnie po angielsku. Moje pytanie jest nastepujace, jak w takiej sytuacji zaczac ja uczyc polskiego? Zaczelismy jej puszczac bajki po polsku i rozmawiac z nia po polsku, ale nie jestesmy w tym konsekwentni. Widze, ze mala zna duzo slowek po polsku, ale nie laczy je w zdania. Masz moze jakies sugestie? Czy uczyc ja jako doroslego czlowieka, czy po prostu konsekwentnie mowic tylko w jezyku polskim (nawet jak nas nie rozumie)? Bardzo chcialabym, zeby mala swobodnie porozumiewala sie z dziadkami po polsku i mam coraz wieksze obawy, ze jednak to nie bedzie.

    Odpowiedz
    • Tomek Pabich
      Tomek Pabich

      No wiesz, moje doświadczenia oparte są głównie na mojej córce, więc nie jestem w stanie powiedzieć Ci nic pewnego, ale myślę, że przede wszystkim musi choć jedno z Was zacząć mówić do córki po polsku i do tego być w tym konsekwentnym. Pisałem w teście, że konsekwencja jest bardzo ważna, bo inaczej dziecku robi się mętlik w głowie.

      Nie wiem ile już Wasza córka po polsku jest w stanie zrozumieć. Jeśli mało, to na początku mogą wytąpić problemy komunikacyjne, ale z czasem one znikną, w miarę uczenia się kolejnych i kolejnych słówek. Można jej wytłumaczyć dlaczego zmienia się komunikacja, aby wiedziała co się dzieje.

      Powodzenia :)

      Odpowiedz
  26. Slaughter

    Witam serdecznie

    ,,Na początku tylko kiwała głową, ale z biegiem czasu zaczynała odpowiadać całymi zdaniami po angielsku. Do nas też zaczęła mówić po angielsku. To były niesamowite chwile :)

    Niektórzy mówią, że mam coś nie tak z głową, ale czy to powyższe stwierdzenie nie jest co najmniej dziwne? Rodzice Polacy chyba powinni być dumni z dziecka, kiedy to mówi do nich po polsku…
    Sam jestem rodzicem i to dwójki dzieci. Nie uczę ich języka angielskiego od noworodka, po to żeby wiedziały kiedy ich angielski pan wydał im polecenie, aby pozmywać. Uczę ich matematyki i szeroko rozumianej techniki, żeby wyprowadzić nasz kraj na piedestał gospodarek świata…

    PS Szanujmy się, a inni też nas zaczną szanować.

    Odpowiedz
  27. Weronika

    Ja stawiam na języki u swoich dzieci, bo sama z tym byłam na bakier i teraz żałuję, że rodzice mnie bardziej nie pilnowali.

    Odpowiedz
  28. Kama

    Ja też stawiam na naukę języka od najmłodszych lat i tym sposobem zapisałam swoją roczną córkę na zajecia angielskiego Baby time w Łlodzi w baby English Center. (http://babyenglishcenter.pl/oferta-nauki-jezyka-angielskiego-w-lodzi/angielskie-przedszkole-w-lodzi/) Jestem z wykształcenia filologiem i uważam, że nauka języka obcego bardzo rozwija umysł – widzę to zresztą u dzieci znajomych, którzy mieszkają za granicą. W Polsce niestety panuje błędne przekonanie, że dzieko uczące się języka może te dwa języki ‚mieszać’ albo coś podobnego. Bzdury, to myślenie jest zaściankowe i ograniczające!

    Odpowiedz
  29. Aga

    Świetna robota :-) Takich właśnie rodziców trzeba. I ogromny szacunek z uwagi na to, że jesteś tatą. Wydaje mi się, że do rzadkości należy, przynajmniej w moim otoczeniu tak jest, że tatusiowie tak się angażują w naukę swoich dzieci. Ja mojego męża muszę delikatnie „zmuszać.” Masz zupełną rację…jest tyle mitów i zostańmy przy nazywani ich mitami. Ponoć logopedzi odradzają naukę dwóch języków jednocześnie u dzieci w wieku poniżej dwóch lat. Tak przynajmniej dzisiaj usłyszałam od jednej pani, która tą dziedzinę studiowała. Zaczęłam szukać w internecie i trafiłam między innymi na tą stronę. Twoja córka będzie dla mnie motywacją. Mój maluch ma dopiero 17 miesięcy, z angielskim zaczęłam od urodzenia i już pierwsze efekty są, o czym piszę na moim blogu: http://teachyourbaby.pl/, ale u nas nie tylko dwujęzyczność. Ponoć pokazywanie kart ze słowami przyśpiesza rozwój mowy i mogę to potwierdzić.

    Odpowiedz
  30. Edyta

    Warto, aby dziecko uczyło się języków od najmłodszych lat.
    Wtedy najlepiej wchłania się wiedzę.
    Ja zapisałam dziecko do Klubu Malucha Bajkowa Kraina Skawina i tam uczy się właśnie języka angielskiego.

    Odpowiedz
  31. Bobospeaks.pl

    Zaczęliśmy z mężem uczyć nasze dzieci praktycznie od najwcześniejszych miesięcy. Najstarszą córkę, która ma dzisiaj 5,5 roku uczyliśmy nie wiedząc jakie efekty to przyniesie. Do sprawy podeszliśmy zdroworozsądkowo wierząc, że nasza praca i konsekwencja przyniesie zamierzone rezultaty. Czekaliśmy na nie prawie 2 lata! Teraz kiedy mogę z pełną świadomością powiedzieć, że wczesna nauka daje oszołamiające efekty zapraszam zainteresowanych do zapoznania się z moją stroną internetową bobospeaks.pl
    Zamieściłam tam miesiąc po miesiącu relacje z nauki moich kolejnych 2 córek. Można obejrzeć efekty naszej pracy. Do obejrzenia zapraszam również autora powyższego bloga gdyż myślimy bardzo podobnie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *